Dla dzieci · 3 min czytania
Ptaszkowa przygoda-ciąg dalszy dla pewnej mamy i j
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Co to, deszcz pada? Pomyślał ptaszek i strząsnął kropelki wody z piórek. Nie, to nie był deszcz, to promienie słońca topiły lód zamieniając go w krople wody. Te przeźroczyste koraliki lśniły przez chwilę w słońcu by potem rozprysnąć się na gałązkach. Zapowiadał się piękny słoneczny dzień. Ptaszek jak zwykle zaczął wypatrywać Zuzi, ale okno nie otworzyło się. Za to w pobliżu dało się słyszeć dziecięce głosy. To wesoła gromadka przedszkolaków baraszkowała na placu zabaw, przekrzykując się nawzajem. Śmiechu było co niemiara bo dzieci zbierały resztki leżącego śniegu, lepiły z niego kulki i prowadziły prawdziwą batalię. Próbowały trafić śnieżką w topniejącą górę, która jeszcze wczoraj była bałwankiem. Nie było już widać marchewkowego nosa ani węgielkowych oczu. Zostały tylko dziurawy garnek z jednym uchem służącym jako nakrycie głowy, oraz miotła tkwiąca głęboko w śniegowej górce. Z boku stała dziewczynka, która przyglądała się zimowym harcom nie było jej jednak do śmiechu, bo bardzo polubiła śniegowego bałwanka i teraz ze smutkiem przyglądała się tej zabawie. Przez kilka ostatnich