Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

Pure Emotions - Chapter 4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie musiał wstać na z góry ustaloną godzinę, spał do oporu. Z resztą w jego stanie było mu to potrzebne. Jednak nawet, kiedy Karol się wyspał, poczuł nieprzyjemny, acz znany mu wcześniej, ciężar głowy. Ewakuował się z pokoju do łazienki. Odkręcił kurek z zimną wodą i z dziką radością ochlapał sobie twarz. W tym samym momencie przeszło mu przez myśl, że waśnie tego potrzebował. Wrócił się do pomieszczenia, w którym spał i postarał się ubrać. Siedząc na łóżku i próbując sobie przypomnieć jak się nazywa, poczuł ssanie w żołądku. To mogło oznaczać tylko jedno. Najwyższy czas by zjeść coś normalnego. - No, no, wstał mój śpiący królewicz – Lena była w kuchni, robiła coś, Karol miał wrażenie, że nie wyszła stąd od wczoraj – Zjesz coś? Kawy, herbaty? - Chętnie, herbaty. W milczeniu przysiadł się do stołu i czekał na obiecaną herbatę. Pocierał czoło, nawoływał racjonalne myśli i świadomość dnia dzisiejszego. Lena w końcu dosiadła się do niego i towarzyszyła mu w posiłku, mimo iż sama zadowoliła się jedynie kawą. - I jak było? – kiedyś musiała o to zapytać. Karol wziął łyk herbaty. Zmarszczył brwi, próbował odnaleźć pasujące do odpowiedzi słowo. - Dziwnie. - O, coś nie tego? - Nie, no, było fajnie, ale było... dziwnie. - Stało się coś. Westchnął. Nie wiedział jak zacząć. Nie wiedział nawet czy zacząć. - Dwójka moich najlepszych znajomych zarywa do tej samej osoby... - Robi się ciekawie – Lena lubiła takie historie – On czy ona? - Kto? - Osoba podrywana. - On – burknął – Nadęty i psychiczny człowiek. - To te twoje koleżanki dziwny gust mają. - Koleżanki? Eee.... No tak, nie powiedziałem ci. Problem w tym, że chodzi o koleżankę i mojego najlepszego kumpla. Lena patrzyła się w oczy Karola próbując się przekonać, czy brat mówi prawdę. - Brzmi to dość egzotycznie... - Mi to mówisz? Ja się muszę temu przyglądać! – westchnął – Myślałem, że nie ma nic gorszego, niż dziewczyna, która ci się podoba, zalecająca się do kogoś, kogo nie znosisz. A tu proszę! Marcel! – powiedział na jednym oddechu. - Muszę przyznać, że to dość nietypowa sytuacja. - To istne szaleństwo. - Może z nimi pogadaj. - Co mam im powiedzieć?! Przepraszam Marcel, mógłbyś się nie kleić do tego idioty przy mnie? Przepraszam cię Amelio, czy on mógłby ci się w końcu przestać podobać, bo od roku mi na tobie zależy, a ty tego nie widzisz!? – emocje zaczęły panować Karolem. - A dlaczego nie? - Przestań! - Karol, co ci szkodzi? To w końcu twój przyjaciel, jak sam to powiedziałeś. A jeżeli chodzi o tę dziewczynę, to zamiast się bawić w podchody zrobiłbyś coś konstruktywnego. Nastała cisza. Karol zatopił się w swoich dylematach, podczas kiedy Lena spokojnie kończyła kawę. Czemu nie wydawało mu się to tak proste, jak w rzeczywistości jest? - Spróbuj – słowo siostry wyrwało go z okręgu myśli. Zamiast iść na przystanek autobusowy Karol postanowił wpierw zobaczyć, co się dzieje z Marcelem. Był ciekaw jak czuje się i w jakim jest teraz stanie, poza tym cały czas myślał o wczorajszym wieczorze i o słowach siostry. Leniwość niedzielnego dnia była wszechobecna, szczególnie na wąskich uliczkach osiedla. Dom Marcela dalej stał na swoim miejscu. Niepewnie nacisnął przycisk dzwonka. Jeszcze pamiętał jak układały się nim palce Amelii. - To ty... – otworzył mu Marcel. - Masz minę jakbyś zobaczył ducha. - Myślałem, że to moi rodzice. - Kiedy mają przyjechać? – spytał Karol, wchodząc za Marcelem do środka. - Dziś, ale mam nadzieje, że nie zrobią tego dopóki nie ogarnę chaty. Oboje weszli do salonu. Karol starał się nie myśleć co tu zaszło, tylko o tym jak najsprawniej przenieść setki szklanek i butelek w odpowiednie miejsce. Jakoś im szło. Wpierw pozbyli się butelek, potem trzeba było…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%