Romans · 9 min czytania
Pure Emotions - Chapter 8
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Natan otworzył drzwi pustego mieszkania. W środku uderzył go kontrast temperatury, przyjemny kontrast. Zdjął płaszcz, rzucił torbę gdzieś w kąt, nareszczcie w domu. Wszedł do kuchni, aby wstawić wodę, przysłuchiwał się bulgoczącemu czajnikowi i nagle zauważył, że coś wytrącało tą melodię. Poszukując źródła dźwięków wrócił do korytarza i intuicyjnie odnalazł torbę. Wyciągnął z niej komórkę, która wyraźnie domagała się, aby ktoś się nią zainteresował. Wyświetlała nieznany numer, mimo to Natan nie zawahał się odebrać. - Tak? - Natan? Jesteś w domu? – po drugiej stronie odezwał się znajomy głos Karola. - Ymmm yhm. - Świetnie, zaraz u ciebie będę – zakończył rozmowę. Natan przez chwilę próbował ogarnąć to, co się stało. Zamroczony niespodziewanym telefonem od Karola chwilę klęczał nad torbą. Westchnął i schował komórkę do kieszeni spodni, jednocześnie podnosząc się. Nie pozostało mu nic, jak rzeczywiście poczekać na kąpanego w gorącej wodzie Karola. Dzwonek drzwi zabrzęczał akurat wtedy, gdy Natan zalewał sobie kawę. Nie kazał gościowi długo czekać. Za moment wpuścił zdyszanego chłopaka do środka. - Cześć, skąd miałeś mój numer? – zapytał Natan. - Od.... Marcela... – wysapał Karol. Oparł się o ścianę i próbował złapać powietrza. Biegł całą drogę. - Naprawdę Czarli, nie musiałeś się tak fatygować, przecież bym ci nie uciekł. Chodź. Blondyn w milczeniu przyjął zaproszenie i wszedł do środka. Odruchowo pociągnął w dół zamek kurtki, szybkie tempo rozgrzało go nieco. - Tak Karol, możesz się rozebrać – zwrócił się do niego Natan z uszczypliwym uśmiechem na twarzy. - Ja... tylko na chwilę. - Chcesz coś do picia? Robię sobie kawę. Natan skierował się z powrotem w stronę kuchni. W tym celu wszedł do dużego pomieszczenia, będącego salonem, który zawierał przytulny aneks kuchenny. Kuchnię od pokoju dziennego dzieliły dwa stopnie i blat bufetu. Karol niepewnie poszedł za nim. - Nie pijam kawy – zaczął. - W takim razie herbata – to było raczej stwierdzenie niż pytanie. Gość czuł się lekko zmieszany w tej sytuacji. Nie bardzo chyba wiedział jak rozpocząć kwestię rzeczy, po którą tu zresztą przyszedł. Postanowił, że zacznie od usadzenia się na kuchennym krzesełku. - Słodzisz? - Yy, dwie... – odpowiedział rozkojarzony. Natan zaserwował pachnącą herbatę, stawiając ją na stoliku tuż przy Karolu zapytał: - Co cię do mnie sprowadza? Pewnie nie chodzi o mnie. Choć pytanie dotyczyło rzeczy nieuniknionej, to skrępowanie Karola nie mijało. - Chyba... zostawiłem coś w książce, którą mi pożyczyłeś. - A, o to chodzi... – odpowiedział Natan, nie wyglądał na zaskoczonego. Nastała chwila ciszy, ciemnowłosy zaczął delektować się swoją kawą. Tymczasem jego gość czuł coraz większe skrępowanie. - Mam twoją kartkę, jest cały czas w tym samym miejscu. - Czytałeś? - Nie... nie wypadałoby mi Czarli, nieprawdaż? Może to tylko kartka urodzinowa, ale biorąc pod uwagę twoje niepoprawne nastawienie wobec Amelii, mogły być tam przeróżne rzeczy wypisane... Tym bardziej tam nie zaglądałem. Darowałem sobie. Wypowiedz zakończył wymownym uśmiechem do Karola. Nie spodobał się blondynowi, jak z resztą każdy uśmiech Natana z tego zestawu. - Mógłbyś mi ją po prostu oddać? – zapytał podirytowany blondyn. - Wybacz mi moją niedyskrecję, nie wiem co tam napisałeś. Ale to nie istotne, bo oboje wiemy jak jest. Po co ty to robisz? - Mieliśmy nie rozmawiać o Amelii. - Wiem, przepraszam, ale nie daje mi to spokoju. Lubisz walczyć z wiatrakami? Karolowi nie chciało się ani tłumaczyć ani odpowiadać na pytania Natana. Aby uniknąć rozmowy, sięgnął po herbatę przygotowaną przez jego dręczyciela. Napił się, byleby na chwilę odwlec rozmowę. Natan wyczuł jego zmieszanie. Wiedział, że najchętniej wstałby i uciekł stąd, zapominając nawet o zgubie. Nie mógł sobie jednak odmówić tej rozmowy, coś popychało go do tego by w końcu otworzyć mu oczy. - Może ty znasz granicę starań, ja nie. Wierzę, że mogę jeszcze spróbować – Karol przerwał ciszę. - Próbować... – Natan powtórzył, jakby do siebie – Próbować można ciastko z kremem. Ty się narzucasz. - To co twoim zdaniem…