Romans · 10 min czytania
Pure Emotions - Chapter 9
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Blondyn siedział w pustej klasie. Przypadkowo, bądź świadomie, wybrał dokładnie to miejsce, które zwykle zajmował na lekcjach w tej sali. Ale to nie tak, że pomieszczenie było naturalnie wypróżnione i puste, nie biorąc pod uwagę Karola. W chwili obecnej zastanawiał się nad tym stanem rzeczy. Jego klasa była w trakcie przygotowywania jakiegoś śmiesznego projektu edukacyjnego, a był on o tyle ważny, że ich ostatni w tej szkole. Widocznie ludzie pokpili sobie sprawę i uznali, że akurat ich obecność nie będzie istotna na pierwszym spotkaniu w tej sprawie. Na szczęście nie każdy ma podobny tok myślenia. - Tylko ty jesteś? – odezwała się Amelia stojąca w progu. - Jak widzisz – odparł niezadowolony. - Kurcze. Co my zrobimy w dwójkę? - Też się nad tym zastanawiam... Amelia nagle przerwała wypakowywanie torby i spojrzała się na chłopaka ze zdziwieniem. Po kilku sekundach wpatrywania się w niego, Karol poczuł się lekko skrępowany. - Co!? - A... nie, nic. Po oprzytomnieniu Amelia wróciła do poprzedniego zajęcia. Wyjęła plik kartek zadrukowanych jakimiś napisami. Zapewne miały coś wspólnego z projektem. - Nie widziałaś nikogo, żeby tu szedł? – Karol przerwał ciszę. - Nie. Tylko Marcela widziałam – oderwała wzrok od kartek – Co prawda człapał w tą stronę, ale jakoś niepozornie. - Hmm, to pewnie dla tego, że niedawno miał kostkę skręconą – myślał głośno chłopak – Jak on tu nie przyjdzie, to ja nie wiem po co tu przychodziłem. To bez sensu siedzieć tu w dwójkę. Amelia próbowała nie dać po sobie poznać, że nieco zdziwiły ją słowa Karola. Te i poprzednie. To było do niego takie niepodobne. Przynajmniej przyzwyczaiła się do innych wypowiedzi w swoim towarzystwie. Powinien się raczej cieszyć, iż są tu tylko oboje i nigdy nie powiedziałby, że taka sytuacja jest niewarta zawracania sobie głowy. Prawda, nie dawała blondynowi szans na cokolwiek innego niż przyjaźń, ale kiedy jest się nieustannie adorowanym przez kilka miesięcy, to można poczuć się dość dziwnie po tak niespodziewanej zmianie. To niemożliwe, żeby tak nagle mu przeszło – pomyślała. Cóż, aby się przekonać, postanowiła rozpocząć pewien drażliwy temat. - Szkoda, że Natana nie ma – zaczęła, przeglądając notatki jakby temat nie był istotny – On na pewno by coś zadziałał. - Ach, pewnie Marcel już za nim poleciał... – syknął pod nosem. - Co proszę? - Nie nic. Nie ważne. Ważne! - Pewnie jak zwykle przeklinasz go w myślach. - To akurat był fakt. - No to mamy coś nowego! Zawsze to były subiektywne opinie na temat człowieka, którego w ogóle nie znasz. Amelia usiadła na ławce naprzeciwko Karola, dalej próbując grać niewzruszoną. Blondyn nie ruszał się ze swojego miejsca przyglądając się towarzyszce. - Zdziwiłabyś się ile o nim wiem. - Na pewno coś, o czym ja nie mam pojęcia. - Gdybyś miała nie uganiałbyś się tak za nim na ślepo. - Yhm, jakież to wielkie tajemnice skrywa Karol? No dalej, podziel się tą rewelacją. - Nie mogę. To zbyt osobista rzecz. - Wymiękasz? - Nie, do cholery, nie wymiękam. Powtarzam ci, że to osobista rzecz. Nie mogę ci powiedzieć! - No pooowiedz... – postarała się o najmilszy ton. Zsiadła z ławki i oparła się o tą, która stała bezpośrednio przed Karolem. Chłopak odwrócił się, aby nie poddać się urokowi dziewczyny. - Ty naprawdę nie rozumiesz, jak się do ciebie mówi – burknął. - Ej, obiecuję, że nikomu nie powtórzę! - Obiecujesz? – spojrzał na nią spode łaba. Może tak będzie lepiej? Niech wie. Po cholerę ma się męczyć dziewczyna... - Zostanie to tylko między nami – szepnęła. Perspektywa dowiedzenia się czegoś nowego, i na tyle intrygującego by peszyło to Karola, była dla Amelii bardzo fascynująca. Nie oddaliła się od chłopaka, aby mieć pewność, że usłyszy nową rewelację o Natanie. - Pewnie mi tak nie uwierzysz... Ale to nie jest coś, co wyciągnąłem sobie z dupy! - No mów wreszcie! Karol zbliżył się do Amelii i wziął głęboki oddech. - Natan jest gejem – powiedział najpoważniejszym tonem, na jaki tylko było go stać. Cisza. Amelia przez chwilę bez ruchu patrzyła prosto w oczy Karola. Miała niezmieniony wyraz twarzy, zupełnie jakby nadal oczekiwała wypowiedzi blondyna. I nagle zaczęła się dziko śmiać. Schowała twarz w dłonie. Czuła jak robi się czerwona, a łzy wyciskają się jej z oczu. - Kurwa, wiedziałem, że tak będzie! – burknął obrażony Karol – Nie wierzysz mi, nie? Dziewczyna próbowała przywrócić siebie do porządku. Jeszcze ocierała oczy, ostrożnie, żeby nie rozmazać makijażu. - No to się uśmiałam. - Więcej ci niczego nie powiem! Ochłonęła. - Ale Karol, on nie może być gejem – miała bardzo spokojny ton. - A to niby dlaczego? - Bo widziałam go ostatnio z dziewczyną – odparła triumfalnie. - Co?! Z dziewczyną? Ale, ale... - No widzisz? Nie wiem skąd to wytrzasnąłeś, ale on... - To o niczym nie świadczy, może to tylko koleżanka była? – przerwał jej Karol. - Czy z koleżanką idzie się przez miasto za rękę? - A co ty go śledzisz? - Przyznam, że jak zobaczyłam go w towarzystwie ewentualnej rywalki, to nie mogłam się powstrzymać... Ja już myślałam, że…