Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 11 min czytania

,, Pusta droga"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Słoneczny poranek obudził tego dnia Gosie. Ciepłe promienie słońca polizały jej twarz pobudzając do życia. Dziewczyna lekko przeciągnęła się i szybko wstała. Poczuła jak przelatuje po jej ciele dreszcz. Spojrzała na rękę, zobaczyła gęsią skórkę od zima. Spojrzała z uwielbieniem na jeszcze ciepłe łóżko, ale szybko wyszła z pokoju do łazienki. Zapięła ciepła kurtkę i bezszelestnie wyszła z domu, żeby nie budzić pozostałych domowników. Zimne powietrze jak szpony oplatało jej smukłą twarz. Szła dość szybko, po chwili z nieba zaczęły spadać wielkie krople lodowatego deszczu. Dziewczyna założyła szybko kaptur i schowała pod nim swoje długie brązowe włosy. Skręciła w boczną uliczkę i już po chwili wchodziła do domu swojej koleżanki. Gosia stała na korytarzu, dość zniecierpliwiona czekaniem na znajomą. Przeszła jeszcze dwa razy wzdłuż korytarza i w końcu zobaczyła swoją koleżankę; - Wreszcie Anka ile na Ciebie można czekać?! - Oj przesadzasz chwilę przecież czekałaś, nie marudź- Słysząc to Gosią przewróciła oczami i ze zrezygnowaniem wyszła na dwór. - Brr jak zimno… i ten deszcz- Anka próbowała zmienić temat i jakoś udobruchać przyjaciółkę. - Ta…. – Mruknęła dalej nie zadowolona dziewczyna- Pójdziesz ze mną do miasta? - Po co? - Chce kupić sobie kalendarz. To co idziesz ze mną? Pójdziemy chyba od razu po szkole, co?- Anka kiwnęła głową i dalej dziewczyny szły już w milczeniu. Gośka wiedziała, ze tą cisze może zawdzięczać tylko sobie. W końcu to ona naskoczyła od rana na Ankę. Jednak nie mogła rozmyślać więcej, weszła do szkoły i postanowiła o tym zapomnieć . - Jak dobrze, że już koniec tych lekcji, ten dzień był straszny! – Cieszyła się Anka wychodząc tanecznym krokiem ze szkoły. - Wzrusza mnie Twoja euforia, ale czy pamiętasz, że mamy iść zaraz do miasta?- Anka zastygła w bezruchu i przyjęła zabawną pozycje trzymając nogę i rękę w górze. - Ach tak…. Zapomniałam- Euforia dziewczyny pękła jak bańka mydlana, w ekspresowym tempie. - Ale pójdziesz ze mną prawda?- Gosia zamachała zabawnie rzęsami. - A mam jakiś inny wybór?- Zapytała z nadzieją Anka. - Oczywiście, że nie! – Anka uśmiechnęła się ponuro ale posłusznie szła za swoją koleżanką. Gosia myślała jak przerwać tą cisze. - Widziałaś tą bluzkę Anity?- Gośka dobrze wiedziała, że plotkowanie jest najlepszą rozrywką Anki. Koleżanka wesoło paplała o wszystkich ploteczkach szkolnych, a Gosia była zadowolona, że nie ma już takiej ciszy po drodze. Dziewczyny w końcu dotarły do sklepu gdzie Gosia zamierzała kupić kalendarz. Jak zwykle starannie oglądała wszystkie możliwe książki, a Ania dreptała za nią marudząc, ze chce iść do innego sklepu najlepiej z ciuchami. Po dłuższej chwili dziewczyna w końcu zdecydowała się na zakup kalendarza. Wyszły szybko ze sklepu ku rozczarowaniu jej koleżanki; - Musze iść do domu, nie chce chodzić po sklepach. Strata czasu.- Anka wzdęła policzki jak małe dziecko. Nachmurzyła się i postanowiła nie odzywać się przez całą drogę. Gosia z rozbawieniem patrzyła na humory przyjaciółki. Obawiała się nawet tego, czy Anka nie rzuci się na Ziemię z płaczem krzycząc, ze chce do sklepu. Ku uldze Gośki jej towarzyszce nie wpadł do głowy pomysł rzucania się na ziemie. Obie szły w milczeniu. Już wychodząc ze szkoły postanowiły wracać wałem nad rzeką. W połowie drogi jednak Anka postanowiła pójść inną uliczkę. Gosia była dość zaskoczona ale po chwili uśmiechnęła się i krzyknęła tylko „ Cześć” . Ania jednak nie raczyła odpowiedzieć. Dziewczyna szła wolno, po chwili znów zaczął padać deszcz. Założyła kaptur zasłaniając się przed światem. Doszła do starego opuszczonego domu. Budynek prawie się zawalał. Szare ściany odstraszały ludzi. Gosia zapatrzyła się w ta ruinę. Cisza jaka go oplatała była wręcz przerażająca. Nagle dziewczyna usłyszała nikły jęk. Gosia stanęła jak zamurowana. Nasłuchiwała. Po chwili miała już odejść. Myślała, że to wyobraźnia płata jej figla. Zrobiła jeden krok i usłyszała słabe jednak głośniejsze krzyki. Ktoś wołał „Pomocy”. Dziewczyna nie wiedziała co robić. Bała się zejść do tego opuszczonego domu, ale wiedziała, że nie mogłaby żyć ze świadomością, że nie pomogła tej osobie. Szybo zbiegła z wału. Ostrożnie przeszła przez mur otaczający dom. Rozejrzała się. Nikogo tam nie było więc postanowiła zawołać: - Jest tu kto? Halo? - Tutaj- odpowiedział jej słaby męski głos. Gosia pobiegła w tamtą stronę co chwila potykając się o pozostałości domu. Dotarła do ciała leżącego bezwładnie na ziemi. Był to nie wiele starszy chłopak od niej. Mógł mieć około 18 lat. Dziewczyna uklęknęła przy nim. Chłopak miał zmasakrowaną twarz. Jedna noga leżała pod dziwnym kontem i chyba była złamana. Nieznajomy pluł krwią i kurczowo trzymał się za żebra. - Co Ci się stało?- Wykrztusiła próbując zatamować krew z mocno poranionej ręki. - W końcu ktoś mnie znalazł. Jeden dzień już przeleżałem tutaj. Ktoś mnie napadł. - Napadł?! Wyglądasz jakby próbowali Cię zabić! Nie możesz wstać?- Chłopak przecząco pokręcił głową. - Próbowałem, ale jedną nogę mam złamaną, a drugą chyba skręconą. Nie mogłem powiadomić nikogo bo zabrali mi telefon. Wołałem, ale tędy nikt nie chodzi. - Tylko ja- Mruknęła Gosia. - Dobra dzwonię po karetkę. Było już ciemno gdy dziewczyna wyjęła telefon z kieszeni. Dopiero gdy oświetliła twarz chłopaka, zobaczyła jak mocno został poraniony. Szybko wybrała numer pogotowia. Pielęgniarka, która przyjęła zgłoszenie próbował uspokoić Gosię i obiecała, ze przyjadą najszybciej jak się da. Dziewczyna wróciła do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
,, Pusta droga" — czytnik · opowiadania