Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 9 min czytania

pustka ponad wszystko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Otworzyłam oczy. Słońce przebijało się przez zasłony prosto na moją twarz. Przeciągnęłam się, po czym spojrzałam na zegarek. Była 7:48. Oznaczało to, że na pewno spóźnię się na zajęcia. Zerwałam się z łóżka, pobiegłam do łazienki, myjąc zęby przebierałam stertę ciuchów. Szybko się przygotowałam i wybiegłam z domu. Nawet nie zdąrzyłam się spakować. Wzięłam torbę na ramię, a resztę książek wsadziłam pod pachę. Wybiegłam z domu i skierowałam się na przystanek na autobusowy, modliłam się żeby przyjechał autobus. Tym razem miałam szczęście. Podjechałam dwa przystanki, tak blisko, że wysiadłam pod samym uniwersytetem. Biegłam w stronę drzwi. W tym momencie wpadła na mnie jakaś nieznajoma, która właśnie wybiegała z budynku. Upuściłam wszystkie książki. - Bardzo cię przepraszam, nie zauważyłam Cię. - powiedziała skrepowana nieznajoma, zbierając moje książki. - Nie szkodzi, zaraz to pozbieram. - stwierdziłam i książki znowu miałam w rękach. Nieznajoma popatrzyła na mnie tylko i wybiegła. Zastanawiałam się, czy gdzieś już ją spotkałam. Wyglądała na zdenerwowaną albo po prostu przestraszoną. Popatrzyłam na zegarek. Była już 9:10. Wiedziałam, że sie spóźnię. Wpadłam do sali, po czym wszystkie oczy skierowały się w moją stronę. Starałam się nie zwracać na to uwagi i po cichu usiadłam w ławce. Na tych zajęciach nie mogłam się skupić. Przez cały dzień myślałam o tej dziewczynie. Była taka...tajemnicza. Wychodząc z uniwersytetu opowiedziałam o niej mojej przyjaciółce Magdzie. - Mogłabym przysiądz, że gdzieś już ją widziałam. - Uspokój się, to jakaś zwykła laska, a Ty sobie nią zawracasz głowę. - Magda ze mnie kpiła. Wtedy zobaczyłam tą dziewczynę siedzącą samą na ławce. Była jakaś smutna. Ale jej twarz nie zdradzała do końca jej uczuć. Była po prostu kamienna. Postanowiłam, że do niej podejde. - Zobaczymy się po południu, u mnie. - Powiedziałam do Magdy i odeszłam. - Ale zaraz, dokąd idziesz !? - Magda nie wiedziała co się dzieje, a ja nie zamierzałam jej tego tłumaczyć. Mimo, że była moją najlepszą przyjaciółką pewne sprawy wolałam zataić. Bo wiedzieałam, że albo mnie wyśmieje, albo będzie mi dogryzać przez cały dzień. Zastanawiałam się dlaczego to robię, dlaczego ide do tej dziewczyny i...po co? - Hej, widziałam Cię rano. Stało się coś? - jakoś zaczęłam. Dziewczyna popatrzyła na mnie wrogo, co bardzo mnie zdziwiło i zbiło z tropu. - A co miałoby sie stać ? - popatrzyła na mnie z ironią. Dopiero teraz zobaczyłam jaka była piękna. Miała długie ciemnobrązowe włosy i grzywkę. Była dosyć szczupła i wysoka. Musiała być bogata. Miała na sobie bardzo drogie markowe ciuchy. Jej głęboko zielone oczy patrzyły na mnie zimno. - Nie wiem, wyglądasz na smutną...Mogę Ci jakoś pomóc? - Poradzę sobię. - usmiechnęła się do mnie i odeszła. Pobiegłam za nią oczywiście. Nie mogłam odpuścić. Była taka tajemnicza. - Czekaj, jestem Aga, a Ty jak masz na imię? - chciałam być miła. - Ola. - odpowiedziała i po prostu odwróciła głowę. - Odprowadzę Cię, daleko mieszkasz ? - Nie aż tak, to kawałek drogi. Faktycznie odprowadziłam ją pod sam dom. Po drodze bardzo miło nam się rozmawiało. Widać było, że jest bardzo inteligentna i ma dużo do powiedzenia. Ale ciągle była jakaś zamyślona i smutna...Zatrzymałyśmy się pod wielkim domem. - Tutaj mieszkam. - powiedziała z uśmiechem i popatrzyła na dom. - Może wejdziesz na herbatę, albo coś? - Czemu nie, ale nie chciałabym sie narzucać. - Nie ma sprawy, chodź. - wreszcie jakoś się rozluźniła. W domu było bajecznie. Jej pokój był zielony. Ciemne meble dodawały mu klimatyczności. Byłam mile zaskoczona, bo spodziewałam się innego widoku. Wszędzie było czyściutko. Ola przyniosła dwie szklanki herbaty, zamknęła drzwi i zaczęłyśmy rozmawiać. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Popatrzyłam na zegarek, była już 17:30. Musiałam pędzić do domu. - Musze lecieć, fajnie że cie poznałam. Do zobaczenia jutro. - paaa. - poaptrzyła znów tym smutnym wzrokiem BYła naprwdę bardzo sympatyczna. Wróciłam do domu i rzuciałam się na łóżko. Byłam wykończona. Na drugi dzień znowu się zobaczyłyśmy. Wyglądała jeszcze śliczniej niż wczoraj. Teraz wiem, dlaczego ciągle była sama. Wszyscy jej zazdrościli. Mijały tygodnie, zaprzyjaźniłyśmy sie. Zazdrościłam jej wszystkiego. Przez te parę tygodni zdobyła więcej przyjaciół niż ja przez miesiące. Ale ciągle na coś narzekała. Nie mogłam już tego znieść. Miała wszystko, a ciągle była smutna. Pewnego

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%