Psychologia · 2 min czytania
Pustynna niewola pustki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Me ciało gorące przez słońce bezlitosne jak piasek pustynny do czerwonosci rozgrzane w ruchomych piaskach własnych błędów się zapadam i w lawie nie ziemsko gorących marzeń powoli się rozpływam.
Kiedyś je kochałem, teraz nienawidzę. Dziwne apatie mymi umysłami targają żar uczuć przeszłości jak węgielki do czerwoności rozgrzane parzą me stopy niemiłosiernie i w okrzyk bólu na ziemi nieznanego w duszy wyćieńczonej przerodzone.
Pewnego lądu stale szukam ,który me ciało ironią ludzką styrane z łatwością podzwignie i przed słońca nieprzychylnego skwarem łaskawie schroni.
Na oceanie piachu na niewole przez nieludzkość skazany, horyzont lazurowy jakby w jedną barwę dla oka niebiańską się zlewa i tak pragniesz aby czas z drogi zapomnienia po Ciebie zawrócił i żeby zabrał Cię tam gdzie wyruszyłeś kiedyś przez serce wzgardzonego a teraz niebem przez Ciebie