Fantastyka · 4 min czytania
Puszcza - początek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Blade spojrzenie księżyca sączyło się wśród listowia, znacząc smugą trop łodzi. Rytmiczny plusk, tworzony przez zderzenie wioseł i wody, dziwnie harmonizował z muzyką świerszczy. Nie wiał wiatr. Nie odzywał się ani jeden ptak. Tylko cienie przesuwały się w ciemności po kształtach zranionej ziemi. Restor skulił się, skryty pośród krzewów i – bojąc się głośniej odetchnąć – obserwował łódź. Pot spływał mu na oczy, długie włosy już dawno namokły od wilgoci, w brodę uwikłały się drobne listki. Łódź naznaczało słabe światło latarni umocowanej na dziobie. Postacie skrywał jeden z nieodłącznych cieni i Restor nie mógł bliżej określić, do kogo należały. Gdy obiekt zniknął już w bladoniebieskiej mgle, napięcie minęło i usiadł na mokrej od dżdżu ściółce leśnej. Jego oddech był szybki i świszczący, serce waliło jako młot. Gdzieś zagubiona ryba zahaczyła płetwą o powierzchnię wody. Natychmiast zastygł w nasłuchiwaniu. Całkowita cisza napełniała go zgrozą i przeczuciem, że coś nieoczekiwanego niechybnie się stanie. Wstał i z wolna ruszył przed siebie, kulejąc od zranionej stopy. Oglądał się za siebie za każdym razem, ilekroć zdawało mu się, że słyszy szelest, szmer. Istotnie, cisza była tylko pozorem. Natura w zmowie z nocą żywo szeptała swoje uwagi i obserwacje o przybyszu, który pojawił się tu znikąd i teraz tak pokracznie zatapiał się w jej świecie. Co chwilę weryfikowała jego ułomności i niedoskonałości dziwiąc się, co on jeszcze tutaj robi. Niezmiernie alterowało ją, jak to się stało, że on jeszcze żyje. Ze swych rozterek zwierzała się księżycowi, który w milczeniu podzielał jej myśli. Tymczasem Restor przemierzał dziki busz i nurzał się w…