Inne · 3 min czytania
Puzzle
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Boję się wielu rzeczy. Boję się, że nie znajdę męża, boję się bólu, boję się, że mam raka... Mimo wszystko jestem optymistką. To, że się czegoś obawiam, nie znaczy, że nie wierzę w szczęśliwe zakończenia. Czasem dochodzę do granicy między nadzieją a naiwnością, niekiedy nawet ją przekraczam, pomimo że nie mam paszportu, uważając się za odpowiedzialną i racjonalną intelektualistkę. Na czarno, a raczej na jaskrawozielono przekraczam rogatki. Szybko jednak wracam ściągana do krainy czystej nadziei przez ludzi, którzy myślą, że świat kończy się w miejscu, w którym widzą horyzont. Spotkałam w życiu wielu pesymistów. Rozśmieszali mnie. A ja denerwowałam ich. Na tym właśnie polega różnica między nami. Optymista śmieje się z pesymisty w nadziei, że prędzej czy później spojrzy na świat przez różowe okulary, z kolei pesymista – o zgrozo! – pokłada ufność w tym, że optymista w końcu dostrzeże brutalność świata. On nie był ani optymistą, ani pesymistą. Nie był nawet racjonalistą. Był Marzycielem. Marzył o wielu rzeczach: o zasypianiu, trzymając w objęciach ukochaną osobę, o znalezieniu wreszcie właściwego puzzla z kawałka swojego serca, który pasowałby do świata – układanki. Nie marzył tylko o ojcu. Nie marzył nawet o…