rodzina · 3 min czytania
Puzzle
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stała przed lustrem Tam długo, że już nie odróżniała swojej twarzy od reszty pomieszczenia. Na odbiciu była tylko kształtem - jednym z wielu. Tak jakby ona i ten świat tworzyły jedność. Jakby była jego częścią...
No właśnie - ten świat. Bo nigdy tak naprawdę nie był jej. Zawsze czuła się tu obco. Jakby trafiła do swojego domu, do swojej rodziny przez pomyłkę. Nie pasowała tu. Nigdzie nie pasowała.
Tylko w tych momentach, kiedy stała wpatrzona w swoje lustrzane odbicie, stawała się kimś pasującym. Elementem wielkiej układanki.
Wiedziała, że te puzzle nie są bez skazy. Ale zdawała sobie również sprawę, że i jej nieporokny kawałek jest potrzebny. Że wszystkie są potrzebne. Że aby widoczne było swiatło, gdzieś musi być ciemność, która je ograniczy. Że każda szarość podkreśla kolory. Że wszystko jest potrzebne i jak najbardziej na miejscu.
Czasami wydawało się jej, że jest jednym z jasnych kawałków. To były te rzadkie dobre uczynki. Siedziała na krześle, zmęczona, bo pomagała sąsiadcę wnieść zakupy na szóste piętro, ale szczęśliwa, bo jej element układanki rozjaśnił się.
Jednak były chwilę, kiedy jej życie wydawało się puste i szare. Wszyscy się jej czepiali, coś się nie udało. Ona sama wydawała się sobie obca. Nie potrafiła nad sobą zapanować. Czułasię zbędna. Były to takie momenty, w których człowiek bardzo potrzebuje Boga. Ale ona nie potrafiła się modlić. Gdyby ktoś jej to…