Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Zbrodnia · 18 min czytania

Pycha

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-…i cięcie! Mamy to, jeszcze tylko kilka scen i będziemy mogli zakończyć pracę nad tą produkcją- powiedział reżyser z wyraźnym zadowoleniem na twarzy- Izabela, świetnie to zagrałaś, mam nadzieję, że nie jesteś jeszcze zmęczona, bo musimy nagrać jeszcze kilka dubli, po prostu, żeby mieć, z czego wybierać. Nagle z krzesła obok podniosła się filigranowa postać o falistych blond włosach lekko opadających na ramiona, figurze, którą widzi się tylko u lalek Barbie, była w każdym calu idealna, zmysłowa, kobieca, a zarazem miała w sobie coś drapieżnego, co tak bardzo podobało się mężczyzną, jej szmaragdowe oczy były w tym momencie przepełnione złością, zmarszczyła swój mały nosek i krzyknęła, …co w jednym momencie zniszczyło tę całą piękną aurę, jako rozsiewała wokół siebie -Jak to?! Znowu duble?! Przecież sam powiedziałeś, że wszystko było świetnie, ile mam jeszcze pracować z amatorami?! Mój agent wam tego nie popuści…Wiesz ile kosztuje godzina pracy ze mną?!- Zapytała głośno dysząc i z wyraźną wściekłością. -Tak wiem, przecież sam Ci płacę.-Odpowiedział wyraźnie zmieszany i zniesmaczony reżyser, który miał już jej dość od dłuższego czasu.-Kolejna Diva!.-Pomyślał, ale co miał zrobić, była najlepszą aktorką, jaka mogła wziąć udział w jego filmie, wiedział, że może przyciągnąć tłumy na sale kinowe, co da mu spory zastrzyk gotówki, na kolejne projekty, więc powstrzymał emocje i sucho dodał.-Przepraszam, oczywiście, jeżeli potrzebujesz przerwy, to ją dostaniesz. Wszak to Ty jesteś tutaj gwiazdą. -Nareszcie to zrozumiałeś, najwyraźniej nie jesteś takim idiotą, chociaż Twoje filmy świadczą, o czym innym…-Odwróciła się na pięcie, jej idealne piersi lekko podskoczyły, co oczywiście nie umknęło uwadze męskiej części obecnej na planie, a gdy szła pozostawiała za sobą, zapach Wanilii, co jeszcze bardziej pobudzało receptory mężczyzn. Gdy zamknęła za sobą drzwi od garderoby atmosfera na planie trochę się uspokoiła i dało się usłyszeć ciche i przez wszystkich wyczekiwane słowa „30 minut przerwy”. Izabela usiadła w garderobie, przed swoim lustrem, zaczęła kląć na reżysera i całą obsadę, wyzywając ich od debili i nic nie wartych śmieci. Odpaliła papierosa głęboko się zaciągnęła i zamknęła oczy izolując się od otaczającego ją świata, od tych szykanujących ją nagłówków w gazetach i kolejnych domniemań o jej romansach czy też ciążach. Nagle do jej pokoju rozległo się głośne pukanie i ktoś krzyknął- Za 5 minut zaczynamy-Otworzyła oczy spojrzała na zegarek cicho prychnęła i znów zanurzyła się w swój świat, w którym nie było jej codziennych problemów…zasnęła. *** -Otwieraj te drzwi, przez Twoje fanaberie, tracimy pieniądze.-Ryknął pełen złości i wyraźnie zmęczony tym wszystkim, co się wokół niego dzieje.-Zostały nam 3 dni zdjęciowe, nie będę szukał teraz nikogo na Twoje miejsce i zaczynał wszystko od nowa, poza tym mamy podpisany kontrakt i czy chcesz czy nie musisz się z niego wywiązać. -Pierdolę ten Twój film i ten gówno warty kontrakt, mogę robić, co chcę.-Powiedziała pewna siebie jak przystało na prawdziwą gwiazdę.-Przynieście mi wódki. -Jesteś już pijana…niczego nie dostaniesz!-Powiedział podchodząc nagle do drzwi jej garderoby, dobrze ubrany, wysoki szatyn o niebieskich oczach. -Ksawery?!...Pięknie, jeszcze Ciebie tu brakowało…zadzwońcie jeszcze po moją matkę…a nie zapomniałam przecież ona się do mnie nie odzywa.-Powiedziała Izabela załamującym się głosem. Ksawery jej agent podjął jeszcze kilka prób, aby przekonać ją do dalszej współpracy, ale i to nic nie pomogło. W końcu po 10 minutach milczenia wyszła z pokoju i udała się w stronę drzwi. Skinęła tylko głową na swojego agenta, a ten posłuszny niczym tresowany piesek ruszył wprost za nią, szepcąc tylko do reżysera, że przeprasza i na pewno jakoś się wszystko ułoży. -Po co to zrobiłaś, naruszyłaś warunki kontraktu…wiesz, jaką karę zapłacimy, czytałaś, chociaż tę umowę, czy podpisujesz wszystko, co ma w gaży zapisaną liczbę minimum sześcio cyfrową?-Krzyknął Ksawery już nie próbując hamować złości. Wiedział, że musi powiedzieć to jak najdobitniej potrafi, może wtedy ta „gwiazdeczka” coś zrozumie. -Pierdolcie się wszyscy…wież mnie do hotelu, chcę się przespać, jutro zacznę o tym myśleć. -Gówno mnie to obchodzi, że chcesz spać, teraz mamy ważniejsze sprawy na głowie, musimy coś omówić…musimy podjąć decyzję co z tym dalej robimy? Jeżeli chcesz zerwać kontrakt, to kasę łożysz ze swojej kieszeni, ja nie będę płacił za Twoje jebane widzimisię. – Na jego czole pojawiły się krople potu, a na skroni zaczęła pulsować ledwo widoczna żyłka.-Więc co robimy, szybka decyzja, jeżeli, chcesz zachowywać się jak dziecko, to rób to na własną rękę, ale teraz czas na dorosłą decyzję, jak zerwiesz kontrakt to może być koniec Twojej kariery… -O moją karierę to Ty się nie martw, jestem w szczytowej formie, mogę grać w każdym filmie, serialu, czy reklamie. Reżyserzy się o mnie biją dostaję przynajmniej jedną ofertę dziennie, zerwanie jednego kontraktu mi nie zaszkodzi, szczególnie z tak marnym reżyserem, jak ten niedowartościowany synek producenta.-Powiedziała z szyderczym uśmiechem i z wyrazem twarzy, który sugerował jej wyższość i władzę nad innymi. -Tak Ci się tylko wydaje, myślisz, że znasz tę branżę, bo przespałaś się z kilkoma reżyserami i producentami, aby się wybić?! To Ci nie wystarczy, jeden błąd i stracisz wszystko, tak jak straciłaś kontakt z rodziną i swoimi przyjaciółmi przez swoje zachowanie, gdy Cię poznałem byłaś inna miałaś plany marzenia, a teraz, co?! Myślisz, że złapałaś byka za rogi?! Złapałaś go za fiuta i teraz od Ciebie zależy czy zrobisz mu dobrze. Powiedz szczerze ile bliskich osób Ci zostało, nie mówię o tych udawanych przyjaźniach tylko na zdjęciach do brukowców. Mówię o prawdziwej przyjaźni, bezwarunkowej…prawdziwej. Pamiętasz jeszcze Amelie? Tak tę, z, którą tu przyjechałaś w pogoni za marzeniami. Tobie się udało, a jej? Nawet nie wiesz czy jest jeszcze w tym mieście…Straciłaś swoją przyjaciółkę tylko dla tego, że według Ciebie była gorsza?, Że nie udało jej się i nie prowadziła, życia takiego jak Ty? A zadaj sobie pytanie, która z was jest teraz szczęśliwsza?-Po tych słowach Ksawery musiał chwilę odpocząć, złapać oddech, zapalić i się uspokoić. Gdy wyciągnął papierosa usłyszał słowa… -Kim Ty jesteś, żeby tak do mnie mówić? Za kogo Ty się masz, jesteś tylko moim agentem. Twoją pracą jest załatwianie mi przesłuchań i pobieranie 10% z mojego kontraktu…ale nie to już się skończy…Ciebie też nie potrzebuję, zwalniam Cię, nie jesteś już mi potrzebny sama potrafię o siebie zadbać i zobaczysz już nigdy nie dostaniesz pracy jako agent, już ja Ci to obiecuję.-Izabela była wyraźnie dumna z siebie, na jej twarzy widać było lekki szyderczy uśmiech. Jej policzki zaczerwieniły się, wyraźnie zbesztanie swojego byłego agenta, podnieciło ją. I ten szaleńczy błysk w oku, lecz Ksawery pozostał niewzruszony. Zaciągnął się mocno, wypuścił dym nosem, patrząc na nią pogardliwie i odparł sucho. -Możesz mnie zwolnić…wisi mi to, mam jeszcze kilku dobrze zapowiadających się klientów, ale pamiętaj, jestem jedyną osobą, która o Ciebie dbała, teraz zostaniesz sama i gdy samotność zacznie Ci doskwierać wtedy zrozumiesz, co mają osoby, którymi tak gardziłaś, mają coś, czego nie można kupić, ale o tym sama się przekonasz.-Było już ciemno, gdy zakończyli rozmowę, zaczynało padać. Ksawery wsiadł do swojego czarnego Mercedesa C klasy, włączył płytę Jimiego Hendrixa i w strugach deszczu odjechał widząc w lusterku samotną postać swojej byłej klientki w przemoczonej białej sukience, na tle przygasającej latarni i starej dawno już nieodwiedzanej kawiarenki. Izabela stała tam jeszcze przez chwilę, wpatrując się w odjeżdżający czarny kontur i myślała nad tym, co powiedział, jej Ksawery, oczywiście po chwili doszła do wniosku, że pieprzył głupoty i postanowiła złapać jak najszybciej taksówkę. Lecz nie wiedziała, czemu nagle postanowiła, wejść do małej dawno nieodwiedzanej kawiarenki, napić się kawy i zapalić. Gdy weszła do środka zobaczyła stare stoliki i wystrój rodem z lat PRL-u, w powietrzu unosił się ciężki zapach kurzu. Od razu odrzucił ją oliwkowy kolor zasłon i stare poplamione obrusy, lecz już weszła do środka, było tam ciepło a co najważniejsze sucho, więc usiadła przy stoliku w koncie i postanowiła poczekać, aż ktoś przyjdzie ją obsłużyć. Czekała tak 5 minut, lecz bez skutecznie, w końcu podeszła do lady chwilę się porozglądała, aż w końcu krzyknęła: -Do jasnej cholery czy ktoś mógł by mnie obsłużyć ile mam jeszcze czekać?!-Nerwowo zaczęła uderzać długimi czerwonymi paznokciami w blat i w głowie układała sobie obelgi, jakie pośle w stronę kelnera, lecz gdy go zobaczyła nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Był to podstarzały mężczyzna, niski i trochę krępy, ale o bardzo przyjaznej twarzy, z której mogło by się wydawać nigdy nie znika ten czarujący i pełen radości uśmiech. -Przepraszam najmocniej, ale rzadko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%