Inne · 2 min czytania
QŃ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Parsknął i opryskał mnie śliną...Nie gniewam się na niego wcale. Normalna, końska sprawa...Sam zrobiłbym najchętniej to samo, jeśli tylko parskanie rozładowuje frustrację... Podszedłem bliżej, by zajrzeć na samo dno końskiego oka. Po raz pierwszy w życiu (urodzony i wychowany w mieście, pozbawiony jakichkolwiek krewnych żyjących z uprawy roli) spojrzałem w ciemną i bezdenną studnię. Znieruchomiał jak mysz złowiona w matnię kocich źrenic. Nie chcę go personifikować na siłę, miałem jednak wrażenie, że nawet wstrzymał oddech. Wyłupiaste (konie mają takie i wcale nie świadczy to o nadczynności tarczycy), połyskliwe i mroczne. Nie odczytałabyś z niego swej przyszłości, jak czynią to wpatrzone w szklane kule, na wpół obłąkane wróżbitki. Nie znalazłem w nim także jego przeszłości, choć…