finanse · 8 min czytania
r. 6 Uprowadzenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Uprowadzenie Kiedy wróciłem z zamku na skałce Lea siedziała skupiona nad laptopem, ale nie pisała. Widziałem jak wstaje i idzie do łazienki. Kiedy odwróciła się spojrzałem w jej oczy i zobaczyłem w nich ból. Podszedłem i delikatnie objąłem ją ramieniem. - Jeśli wspomnienia są tak ciężkie to może nie pisz. Może i Wielki Mistrz odstąpi od tego. - Nie Michale. On postanowił, że przejdę ścieżkę życia jeszcze raz. Zobaczę rzeczy, których nie widziałam, albo od których uciekałam. Niektóre ponaprawiam, a poza tym wiesz, że walka jeszcze nie zakończona. Mistrz ma swój plan. - Pomogę ci. - Dobrze. Zatem niech nić tkaczka tka. - Pisz, a ja cicho posiedzę przy tobie. Po wakacjach u dziadków wróciłam do domu. Rok szkolny rozpoczęłam jak zwykle pierwszego września. Życie moje Michale toczyło się dalej. Tylko rodzice moi byli już inni. Bardziej mnie pilnowali, bo wcześniej nie miałam tylu zakazów. Ograniczyli mi moją wolność. Nie mogłam już tak jak kiedyś chodzić sama do koleżanek. Zawsze ktoś mnie odprowadzał i zabierał, albo mama, albo tata, a czasami starszy brat Damian Nie byłam z tego zadowolona, ale nie miałam wyjścia i musiałam zaakceptować taki stan rzeczy. Byłam przecież dzieckiem. Ich restrykcje wobec mnie nie uchroniły przed złymi wydarzeniami w moim życiu, tylko je złagodziły. Pewnego październikowego dnia musiałam wracać ze szkoły sama. Tata tego dnia był w delegacji, a mama nie mogła wyjść wcześniej z pracy. Miał mnie zabrać Damian, ale nie przyszedł, więc zabrałam swoje zeszyty i wracałam z koleżankami do domu. Zatrzymałyśmy się przy małej cukierni, gdzie Magda i Kasia chciały kupić lizaki. Zaczekałam na zewnątrz. Usiadłam na murku i wtedy podeszli do mnie - mężczyzna i kobieta. - Powiedz nam dziewczynko, czy ten budynek w głębi to szkoła? – zapytała kobieta - Nie – odpowiedziałam. - A chcesz batonika?- zapytała - Nie mogę jeść słodyczy! - Nie? Dlaczego? - Mama mi nie pozwala. - A gdzie twoja mama? - W sklepie. Idę do mamy. - Zaczekaj! – rozkazał mężczyzna mocno ściskając mi rękę. Tylko nie krzycz, bo ci przyłożę, tak, że upadniesz. Jak będziesz cicho to nic ci się nie stanie. Kobieta popychała mnie w kierunku auta. Nie mogłam krzyczeć ze strachu. Głos mój uwiązł w gardle. Starałam się z całych sił myślami przywołać kogokolwiek, ale na próżno. Kobieta przytknęła mi chusteczkę do nosa. Zemdlałam. Gdy obudziłam się leżałam na łóżku przykryta kocem. Kręciło mi się w głowie. Nie mogłam wstać. Poleżałam jeszcze chwilę i kiedy już poczułam się lepiej usiadłam. Byłam w małym pokoju, gdzie oprócz łóżka stała tylko komoda. Rozejrzałam się. Nad komodą zobaczyłam okno i ruszyłam w tym kierunku. Chciałam je otworzyć, ale nie dałam rady. Za oknem był tylko las. Wystraszyłam się. - Gdzie ja jestem? Rodzice będę mnie szukać – pomyślałam. Usłyszałam zgrzyt zamka. Prędko pobiegłam do łózka i udawałam, że śpię. Do pokoju weszli dwaj mężczyźni. -Śpi? - Tak. Nie za mocno ją uśpiłeś? To jeszcze dziecko. Ma być cała i zdrowa. Jutro ją zabiorą. Nie zaczepiaj. Niech śpi jeszcze. - A tak naprawdę, to co to za dziecko, że taka ważna jest dla naszych. Mamy obchodzić się z nią delikatnie, nie uszkodzić. Jej wartość jest wyższa niż złoto? To może sprzedamy ją komuś innemu i weźmiemy za nią sporą sumkę szmalu. Rozejdziemy się każdy w swoją stronę i będziemy żyć dostatnio. - Chyba Dawidzie żartujesz. Jeśli byś zrobił taki krok jutro nie byłoby ciebie na świecie. Wiesz, że król ma siódmy zmysł i dowie się o wszystkim,. Popatrzy tylko na ciebie i będzie wszystko wiedział. Przed jego okiem nie uciekniesz nigdzie i niczego nie ukryjesz. - Widziałeś go? - Nie. - Ja też nie. Może on nie istnieje. - Nie gadaj głupstw. Zostawmy małą. Niech jeszcze pośpi. Później przyniesiemy jej obiad. - Dobrze Dawidzie. Przynieśli mi obiad. Postawili stolik przede mną i kazali jeść. Nie miałam apetytu. - Jeśli nie będziesz jeść, to cię nakarmimy na siłę, jak kaczkę przez rurkę. Na siłę wzięłam kęs białego mięsa. Obiad był smaczny, a ja poczułam głód, więc spałaszowałam