Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Rachunek prawdopodobieństwa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rachunek prawdopodobieństwa

Wbiegałam po schodach, odruchowo przeglądając listy przed chwilą wyjęte ze skrzynki. Nie oczekiwałam żadnych rewelacji. W większości były to reklamy, jeden list miał pieczątkę urzędu energetycznego. Trzeba znowu zapłacić za prąd. Na samym spodzie była szara koperta. Serce zaczęło mi bic. Poczułam…strach? Aż się zatrzymałam z wrażenia. Przestraszyłam się listu…Przecież nawet nie wiem, od kogo jest. Mój adres napisano na komputerze, tak jakby było to kolejne urzędowe pismo, ale nie było żadnej pieczątki. Obejrzałam kopertę z obydwu stron – nie było żadnych informacji o nadawcy. Ruszyłam się w końcu, śmiejąc się w duchu sama z siebie. Moja babcia a pewnie i mama powiedziałyby, że właśnie miałam złe przeczucie. Ale doktorantka wydziału matematyki, prowadząca badania nad prawdopodobieństwem pojawiania się liczb pierwszych w grach liczbowych, czyli ja, nie mogła traktować poważnie takich głupot. Wiarę w tzw. przeczucia razem ze strachem przed czarownicami już dawno odłożyłam na półkę. Kiedy weszłam do mieszkania, celowo odłożyłam całą korespondencję. Może poczekać do wieczora. Przecież nie ma tam nic ciekawego. Pół godziny zabrało mi przygotowanie obiadu [obranie ziemniaków na frytki i przygotowanie surówki]. Potem zajęłam się sortowaniem brudnych rzeczy. Następnie podlałam kwiaty. Kiedy zaczęłam ustawiać książki na półkach, zdałam sobie sprawę, że zachowuję się inaczej niż zwykle. Zazwyczaj, pierwsze co robiłam po przyjściu do domu to zapalałam gaz pod czajnikiem. I tak spędzałam odstresowujący kwadrans lub pół godziny nad gazetą, książką albo korespondencją właśnie. Usiadłam w fotelu. Co się ze mną dzieje? Skierowałam wzrok na leżącą koło lampy stertę kartek. Trzeba zacząć zachowywać się racjonalnie. Podniosłam się i spokojnie podeszłam do stolika. Nie traciłam czasu na szukanie noża, zdecydowanym ruchem rozerwałam szarą kopertę. Wypadła zwykła biała kartka. Kiedy ją rozłożyłam okazało się, że jest na niej wydrukowane tylko kilka słów: ,,Strzeż się Rumcajsa”, a poniżej podano adres jakiejś strony internetowej. I to przez takie coś biło mi serce. Całe szczęście, że kieruję się rozsądkiem, bo inaczej do wieczora chodziłabym wokół tej koperty, przewidując nie wiadomo co. Uspokojona wróciłam do codziennego rytmu. Tekst był wprawdzie dziwny, ale domyślałam się, że to któryś z moich studentów zrobił mi mało śmieszny dowcip, bo czasem daję im w kość. Nazajutrz opowiedziałam całą historię Monice, koleżance z tej samej katedry. Czasem trudno mi było uwierzyć, że studiowałyśmy ten sam kierunek, bo jej precyzyjny, matematyczny umysł dopuszczał wiarę w horoskopy, cudowne uzdrowienia i różne inne nieprawdopodobne rzeczy. Jak sama mówiła jej zainteresowanie matematyką rozpoczęło się od fascynacji magią liczb Lubiłam ją bardzo, ale często wiodłyśmy dyskusje na temat empirycznego i irracjonalnego poznania świata. Historia z kopertą miała być właśnie argumentem na moją korzyść. Nie warto wierzyć w wewnętrzne drżenia, bicia serca definiowane jako przeczucia, bo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Monika nie tylko odrzuciła moje racje, ale jeszcze bardzo się przejęła. Kilka razy musiałam jej powtarzać wszystko od początku, a przede wszystkim opisywać to co wtedy czułam. Nie mogła zrozumieć, że nawet nie zajrzałam do Internetu na podaną stronę. Na moje zapewnienia, że to na pewno któryś ze studentów, tylko kiwała z powątpiewaniem głową. W końcu, aby ją uspokoić, pokazałam jej tę kartkę, bo jakoś przypadkiem miałam ją w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%