Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 6 min czytania

Rachunek sumienia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jak dobrze robi czasem człowiekowi prysznic... Ale tak długi, pod gorącą wodą... Mmmm... Taka "czysta" wyszłam z kabiny... Odświeżona, z jasnym umysłem. Tam tylko mogłam na spokojnie przemyśleć pewne sprawy...

A był on konieczny po prawie 3 godzinnym pobycie w stajni. Gdy czyściłam Dunię, wszedł wujek i nic nie mówiąc schylił się i bezczelnie się gapił dobre 3 minuty na intymne miejsca mojej klaczy. Po czym wyprostował się i powiedział: "Po niedzieli. Tylko trzeba w nocy doglądać" I wyszedł... Zostałam bez słowa.. Dłuższą chwilę stałam w bezruchu z otwartą gębą. Skąd on do cholery umie przewidzieć kiedy Dudina ma sie źrebić? Fakt mocno linieje od tygodnia raz, w wymionach ma już pokarm dwa, strzyki odchodzą to trzy, no niby wszystko wskazuje na przyszły tydzień... Ale...

A zresztą...

Zaprowadziłam Dunię do boksu i poszłam znosić słomę ze stodoły. Luzik, jak zwykle 8 snopków. To też dobrze robi. Idę jak mrówka ze słomą na plecach i mogę trochę pomyśleć. 3 dla Duni i Bory... 2 dla Basi i Borówki... 2 dla źrebaków... i dla krów jedna owsianka do żarcia. Ok.. Myślę o tym co zrobi Wojtek jak w poniedziałek przyjdę pierwszy raz do szkoły od 3 tygodni... Najpierw miałam chore zatoki, teraz 2 tygodnie ferii... Dokładnie 3 tygodnie od naszej kłótni... 3 tygodnie od jego zerwania z Martyną, moją przyjaciółką...

A kłótnia to za zniszczenie mojego wisiora do spodni "made in Italy" przywiezionego z Włoch przez moją babcię... Niby nic, ale to była kropla która przelała kielich goryczy... Najpierw zniszczył mi moją gumkę do włosów, a dokładniej kwiat z cekinów jaki był na niej. Spoko, przebaczyłam. Potem opaska do włosów Ani, może i nie moja sprawa, ale jako przewodnicząca musiałam mu opeer zrobić. Spoko, przebaczono mu. Potem mój pasek do spodni (pociągnął za końcówkę i zepsuł klamrę) Dominiki 3 ołówki (przełamane w "teście elastyczności") i na końcu ten mój WISIOR. Zawsze mu uchodziło płazem, zawsze. Bo jest największym przystojniakiem w klasie i wszystkie mu przebaczają za jeden uśmiech w ich stronę. Ale z moim ukochanym WISIOREM przesadził.

Na 20-minutówce na obiad, siedzieliśmy jak zwykle całą ekipą w naszej Norze, czyli niskim ciemnym przejściu prowadzącym na podwórko, w zimie zamkniętym. Mimo ciasnoty upychamy się tam wszyscy. I myśląc że jemu można wszystko zaczął się przepychać i usiadł koło mnie (dodam że się bardzo kumplowaliśmy, nie kochali bo to były dawne czasy, ale kumplowali) powiedział "jakie fajne skąd masz?" z głupawym uśmieszkiem, i pociągnął za mój WISIOR przy spodniach. Poszło

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%