Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 11 min czytania

Radrak Tajemnica dwóch światów

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Radrak tajemnica drugiego świata

Prolog Dwieście lat minęło od wielkiego starcia w przeklętym lesie Maranor.Dwie potężne, od lat nienawidzące się rasy stoczyły bój o władzę nad krajem północy, z pozoru mało znaczącym, z pozoru tak mało ważnym, z pozoru, ale tylko z pozoru.W kraju tym bowiem znajdowało się przejście do innej krainy, do zupełnie odmiennego świata, świata ludzi. Vadrakowie, brutalny i okrutny naród z południa zawładnąwszy wszystkimi krajami Radraku, wyruszył na podbój ostatniego z nich - Midneru. Midneryjczycy od wieków byli strażnikami tajemnicy drugiego świata, ich twierdza Taranor - wielka i majestatyczna budowla stanowiła zaporę nie do zniszczenia. Położona była między dwoma łańcuchami górskim, a była tak potężna, że łączyła oba. Nie można było jej zaatakować z góry gdyż pobliskie szczyty były nie zdobycia nawet dla najwytrawniejszych wspinaczy. Jej mury grube były na ponad siedem metrów, a wysokie na około dwadzieścia. W dodatku twierdza miała trzynaście poziomów, z których ostatni był tak wysoko, że równał się z górskimi szczytami. Na każdym z poziomów wybudowane były wieżyczki, w których podczas bitwy znajdowali się łucznicy, na trzech pierwszych poziomach na murach znajdowały się katapulty. Nawet jeśli wrogowi udałoby się zdobyć kilka niższych części zamku, to od siódmego poziomu wzwyż znajdowały się kotły z wrzącym olejem i smołą. Krążyły legendy, że trzech ostatnich poziomów bronił smok stary jak sama warownia. Taranor nazywano Czarną Twierdzą, co wzięło się od koloru jej murów, była niezdobyta nie tylko dlatego iż ataki na nią przypuszczano bardzo rzadko, ale i dzięki znakomicie wyszkolonym Midneryjskim wojownikom odzianym w najlepsze zbroje z najtwardszej stali. Nosili oni zawsze wielkie okrągłe tarcze a u ich boku zawsze wisiały miecze półtora-ręczne. Oprócz tego posiadali halabardy, bądź piki aby łatwo strącać wroga z drabin. Najwięcej jednak było łuczników odzianych w lekkie zbroje nie przeszkadzające w celowaniu. Przy pasie mieli krótki miecz bądź sztylet, a przez plecy przewieszony był kołczan pełen strzał wraz z pięknym cisowym łukiem. Od północnej strony twierdzy były położone liczne pola uprawne oraz sady skąd zaopatrywano ludność, niedaleko płynął także strumień, warownia mogła więc wytrzymać wieloletnie oblężenie. Przez niemal trzy tysiące lat nikomu nie udało się pokonać Midneryjczyków, przez ostatnie pięćset lat przed bitwą na twierdzę nie ruszył żaden szturm. Obrońcy obrośli w pychę i samo zachwyt oraz przesadzoną wiarę w swą potęgę, liczba rekrutów niegdyś tak licznych zmalała, ci którzy zostali zaniechali szkoleń oraz treningów. Gdy przybyli Vadrakowie na murach było niewielu strażników mimo to obrońcom udało się zebrać swe wątłe siły i stawić czoła wrogu. Ogromna armia nieprzyjaciela uzbrojona w liczne machiny oblężnicze rozlokowała się pod murami i przygotowywała się do natarcia. Jeźdźcy, piechurzy, łucznicy, kusznicy, pikinierzy, halabardnicy, najemnicy ze wschodu, psy gończe wytresowane tak aby rozszarpywać wroga na kawałki. Ogromna różnorodność i potęga armii Vadrackiej jednocześnie zachwycała i napawała strachem, szczególnie tych, którzy musieli się z nią zmierzyć. Armią dowodził wielki król i wojownik zarazem Lawius Krwiopijca. Którego przydomek wziął się od tego, iż miał w zwyczaju pijać krew swych wrogów z ich czaszek. Nikt nie wiedział czemu tak robił, jedni mówili, że spijając krew chce przejąć siłe swych przeciwników i osiągnąć nieśmiertelność, a inni choć nie otwarcie przyznawali iż jest to jedynie dziwactwo wywodzące się z brutalnej natury wodza. Po przeciwnej stronie w twierdzy Taranor władał Golderyk Siwy, który ponoć miał już dwieście lat i nadal potrafił gonić za kozicami po górach. Miał wielką krzepę ale zarazem i ogromną mądrość oraz doświadczenie. Był władcą sprawiedliwym i starał się zawsze by w twierdzy panował dobrobyt oraz by było w niej dość bezpiecznego miejsca dla szukających pomocy. Gdy Vadrakowie przystąpili do ataku Midneryjscy strażnicy stali zlęknieni na murach. Pierwszy poziom jak i kilka kolejnych padły szybko, zorganizowany atak maszyn oblężniczych powstrzymał skutecznie łuczników na murach i vadraccy piechurzy wdarli się do zamku. Tarany rozbiły kilka pierwszych bram prowadzących na wyższe poziomy. Twierdzę zalewały zastępy wroga. Midneryjczycy wycofali się na wyższe poziomy gdzie katapulty nie mogły ich dosięgnąć. Bój był krawawy i długi obrońcy utrzymywali się dzielnie jednak przewaga liczebna uniemożliwiała odparcie wroga. Gdy nieprzyjaciel dotarł do siódmego poziomu czekały już na niego kotły ze wrzącą smołą oraz olejem. Mimo dużych strat zajęto kolejno poziomy siódmy, ósmy, dziewiąty oraz dziesiąty. Lecz na poziomie jedenastym Vadracka armia została rozbita i mimo ogromnych strat w ludności i infrastrukturze strażnicy odnieśli zwycięstwo. Ci z Vadrackich niedobitków, którzy szczęśliwie uszli z życiem opowiadali o wielkim ogniu zalewających armie z każdej strony. Mówiono o potworze jakiego jeszcze nie widziano, o krwiożerczym smoku zbudzonym przez ich atak. Ponoć tylko dzięki niemu bitwa skończyła się porażką napastnika. Mówiono też o śmierci przywódcy najeźdźców, ponoć otrzymał potężny cios młotem w pierś od Midneryjskiego władcy, a jego serce stanęło w miejscu. Smok, który rzekomo pomógł obrońcom odleciał z twierdzy na nic nie zważając. Wielu się dziwowało bo od powstania warowni smok zawsze był z nimi i choć wiecznie spał i wedle legend miał budzić się jedynie wtedy gdy zamkowi groził upadek. Mieszkańcy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Radrak Tajemnica dwóch światów — czytnik · opowiadania