Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 10 min czytania

Rainy Evening on I-80

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dla Matta Stewarda tamten dzień był jednym z ważniejszych w jego 34 letnim życiu. Młoda firma budowlana, której był prezesem przygotowywała się do podpisania bardzo ważnego dla niej przetargu na budowę jednego z sieci hipermarketów Walmart. To była dla nich wielka szansa, której nie mogli zmarnować. Właściwie wszystko było już dopięte na ostatni guzik, toteż Matt był dosyć spokojny. Siedział teraz w swoim gabinecie i rozmyślał nad przyszłością firmy. Z transu wyrwał go dźwięk dzwonka jego telefonu, na wyświetlaczu świeciło się imię Jenny. - Cześć kochanie, nie przeszkadzam? - rozległ się głos po drugiej stronie. Jenny Steward wyszła za Matta jesienią 2004 roku więc teraz mija już 7 lat odkąd są razem. Mają dwójkę dzieci - siedmioletnią Eve i pięcioletniego Seana. W gronie przyjaciół uważani są za małżeństwo idealne więc czegoż chcieć więcej? - Hej, jasne że nie, jak się masz? - Wszystko w porządku, odwiozłam dzieci do Marthy, teraz siedzę sama w domu i trochę się nudzę więc pomyślałam, że do ciebie zadzwonię. Powiedz mi, o której dzisiaj będziesz wolny? Martha to siostra Jenny, dzieci uwielbiają z nią przebywać, może dzięki jej uroczej suczce golden retrievera Audrey, która właśnie urodziła piątkę słodkich szczeniąt, gdyby nie uczulenie Matta, Stewardowie pewnie by jednego zabrali. - Około siódmej powinienem być w domu, raczej nic nie powinno mnie zatrzymać. Czyżbyś przygotowała dla mnie coś specjalnego? - Nie, poza tym, że dzisiaj jest nasza rocznica tłumoku.. - odpowiedziała z lekką złością. - No chyba, że chcesz, żeby ominęło cię coś interesującego. - No, przecież wiem, tylko się z tobą droczę, kochanie. Nie martw się, nic nie popsuje nam dzisiejszego dnia. Będę w domu jak najszybciej to będzie możliwe. - W porządku, będę czekać. Matt uważaj na siebie i pamiętaj, że cię kocham. - Jak zawsze Jenny, ja ciebie też. - Rozłączył się i wrócił do swoich zajęć. Dochodziła godzina czwarta, zostało jeszcze tyle roboty, że spokojnie powinien zmieścić się w umówionym czasie. Nacisnął zero w telefonie by wezwać sekretarkę. Chwilę potem do drzwi zapukała Emily. - W czym mogę panu pomóc? - zapytała jak zawsze uprzejmym głosem dwudziestosiedmioletnia sekretarka. - Witaj, czy mogłabyś poprosić do mnie Jacka? Mam do niego parę pytań. - z uśmiechem powiedział Matt. - Oczywiście, coś jeszcze? - Dziękuje, to wszystko. Aha, wyjdę dzisiaj z biura trochę wcześniej, z tego względu że dzisiaj trochę mniej pracy, za jakąś godzinę też możesz już iść do domu. - Matt miał słabość do tej dziewczyny, nie tylko dlatego, że była ładna, ale zawsze uczynna i miła. Czasem zastanawiał się, co by było gdyby teraz nie był żonaty. Wtedy prawie zawsze, przed oczami stawał mu widok jego żony w samej bieliźnie, w podróży poślubnej, jakby miał odpędzić jego pożądanie, czy zainteresowanie wobec innych kobiet. - Dobrze. - uśmiechnęła się i wyszła by spełnić prośbę Matta. Parę minut potem do gabinetu Matta wszedł smukły mężczyzna w sportowym garniturze - Jack. Znali się z Mattem od studiów i razem postanowili założyć tę firmę. - Matt, o co chodzi? - Słuchaj Jack, wiesz że w piątek jest nasz ważny dzień, czy wszystko gotowe? - Wszystkie dokumenty gotowe, jutro z rana zaniosę je do urzędu. - Świetnie. Dzięki, że mogę na ciebie liczyć. - odpowiedział z uśmiechem Matt. - Nie ma problemu. Przecież wiesz, że ja dla ciebie wszystko - dodał z lekkim sarkazmem. - Ano właśnie. Głupio mi o to prosić, ale mam dzisiaj rocznicę z Jenny i chciałbym wyjść trochę wcześniej, tak przed szóstą. Czy mógłbyś tu zostać i dopilnować czy wszystko jest w należytym porządku? - Zazdroszczę.. Dobra, zostanę dzisiaj trochę dłużej i tak nie mam nic do roboty. - Dzięki Jack, jestem ci winny skrzynkę piwa. - z radością odpowiedział Matt. - Bądź pewien, że nie zapomnę. - zaśmiał się Jack. - No i dobrze. Jeszcze raz dzięki. - Jack tylko machnął ręką i wyszedł. Matt spojrzał na zegarek, było już pięć po piątej. Stewardowie mieszkają w małym miasteczku o uroczej nazwie Roseville oddalonym o 33 kilometry od Sacramento, gdzie pracuje Matt. Chciał on jeszcze kupić Jenny kosz kwiatów, za to że wytrzymała z kimś takim już siedem lat. Cała ta sprawa pozwoliła mu zapomnieć o pracy i teraz nie chciał już do niej wracać. Sprawdził jeszcze w Internecie, gdzie w pobliżu znajdzie jakąś kwiaciarnię, odnalazł numer i modlił się, aby mieli odpowiednią ilość róż. Okazało się, że najbliższa jest kilka minut drogi od biura, tak więc zadzwonił i poprosił o przygotowanie kosza najpiękniejszych kwiatów jakie mieli. Wspomniał również, że zależy mu na czasie. Postanowił, że w biurze posiedzi jeszcze piętnaście minut i wyjdzie.

Przed wyjściem, pożegnał się z Jackiem i odprawił Emily, następnie zabrał płaszcz i opuścił budynek. Zaczynało się już powoli ściemniać i niebo spowiły ciemne chmury. Na zewnątrz od razu uderzył go podmuch zimnego wiatru, rozwiewając poły jego płaszcza. Nawet ta pogoda nie była w stanie popsuć humoru Matta. Wsiadł do samochodu i prędko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%