Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Raj utracony

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z seksem, podobnie jest jak z tańcem. Tańczymy w grupie, parami albo solo. Bo seks, jest jak tango, które tańczy się przez długie lata. W różnym tempie, w różnych konfiguracjach, namiętnie, niechętnie, unisono dysząco i nie tylko z różą w zębach. Czasami, żeby rozładować napięcie tańczymy solo, ale to tylko namiastka prawdziwego seksu. Jest tysiące powodów dla których uprawiamy ten rodzaj zastępczego seksu uwalniając złe moce z grzesznego ciała. Socjolog powiedziałby: "sprawy wzięte w swoje ręce". I tu dochodzimy do ad absurdum, bo takie sprawy najlepiej jest oddać w obce ręce. Młodzi chłopcy jeszcze nie wiedzą o co chodzi, ale na wszelki wypadek pozbywają się tych złych mocy. Uprawia to prawie cała populacja zdrowej młodzieży, a niektórym tylko, zostaje to do końca życia, bo życie to nieustanny tor przeszkód, gdzie sztuka przetrwania przydaje się bez wątpienia, ale niestety nie może być filozofią życia, bo wtedy masturbacja jest patologią. Nie ma się czym bardzo przejmować. Wszystkiego trzeba spróbować. Cnota bez grzechu byłaby tylko retorycznym zwrotem niewartym poznania. Nie bójmy się śmiałych odkryć, spostrzeżeń i eksperymentów. Kiedy Kopernik "wstrzymał słońce i ruszył Ziemię", cały naukowy ówczesny świat pukał się znacząco w głowę, przyjmując prawdę za herezję, a logiczny wywód poparty wiedzą i nauką za nonsensowny wytwór obłąkanej fantazji. Poprzez dostępność do wiedzy, wszechstronną komunikację medialną, satelitarną i lotniczą, dzisiejszy świat zrobił się nagle mały. Mimo to, a może dlatego, przybywa ciekawości i tematów. I chociaż znamy już wiele starych i nowych tajemnic, ich nowa interpretacja wnosi świeży powiew do spraw ogólnie znanych, a przez niektórych odkrywanych na nowo z pasją godną pierwszego odkrywcy. Jak spytamy właściciela kłonicowego pojazdu niesamobieżnego z dyszlem, tzw.furmana, z "węglobloku" w Kielcach, co to jest masturbacja, dowiemy się niewiele. Jak spytamy, co to jest bicie konia, gotów jest swoją poczciwą szkapę-żywicielkę zabatożyć na śmierć. Dowiemy się wszystkiego na ten temat jak zadamy pytanie:"co to jest walenie gruchy"? I tak niektórzy odkrywają stare tematy w nowej szacie, po raz pierwszy. Zapytana kobieta na ten temat uśmiechnie się zagadkowo jak Giokonda, ukradkiem spoglądając na swoje chwytne i zręczne dłonie służące nie tylko do formowania strucli makowej na Wielkanoc. To dłonie, które oprócz linii papilarnych kryją wiele tajemnic życia, nieznanych nawet dla profesjonalnego chiromanty. Socjolodzy, teolodzy i towarzystwa opieki życia poczętego, oburzą się natychmiast, porównując masturbację do największego w dziejach ludzkości, poza wojnami światowymi i grypą "hiszpanką", masowego ludobójstwa i bezprzykładnego marnotrawienia potencjału życia. Niejeden nowy, nienarodzony Rasputin, Stalin, Hitler, wyląduje na ścianie, posadzce, czy w kanalizacji. A dobrze im tak. Tacy nie są nam potrzebni. Szkoda, gdy między tymi kreaturami podobny los podzieli nowy, nienarodzony Einstein, Chopin czy Rita Hayword. To wielka tajemnica niepoczętego życia. Nie trzeba mieć z tego powodu fałszywych wyrzutów sumienia. My, mężczyźni, jesteśmy panami i władcami miliardów plemników obojga płci. Jeżeli towarzystwa życia poczętego mają rację bytu, bo życie staje się faktem, tak nie można roztkliwiać się nad miliardami plemników lądujących w kanalizacji, mimo, że to też jakaś forma życia, bo za niedługo powstanie towarzystwo martyrologii zdrowego i ruchliwego plemnika walczącego zajadle o życie w drodze do oczyszczali ścieków. Musimy się onanizować, to róbmy to. Ale sporadycznie, w sytuacjach awaryjnych. I tak nam nikt nie uwierzy, że tego nie robimy. Podobnie rzecz ma się z przestępcami, czy alkoholikami. To piętno na całe życie. Ale żeby było jasne. Masturbacja, to nie zbrodnia, oczywiście gdy zakładamy, że to nie morderca jest winien, lecz zamordowany. (O boże, ale herezje, niejeden wiktymolog przeżegna się w tym momencie nogą). Nie mordujmy go więc przesadnie, bo to przecież dożywotnia ofiara naszych nieustalonych stanów podniecenia. Jedyna taka ofiara na świecie, gdzie znęcanie się nad nią przynosi ulgę nie tylko tyranowi, ale również poszkodowanemu, a prawo i wymiar sprawiedliwości nie zajmuje się na szczęście takimi

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%