Fantasy · 7 min czytania
Rara Avis- Wieści
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wieści
Mycroft Baker. To imię wzbudzało mieszane uczucia. Był filantropem, człowiekiem hojnym i przyjaznym ludziom. Zbudował 2 szkoły dla dzieci, plus, ostatnio, szkołę dla dzieci uzdolnionych. Jego fabryki i firmy zatrudniają na całym świecie 500.000 ludzi. Pracownicy, których zatrudniał, nigdy nie zrobili ani jednego strajku. Żaden pracownik nie złożył wypowiedzenia z pracy. Wszyscy byli zadowoleni. Robotnicy, księgowi, sekretarki. Wszyscy. Tylko nie Mycroft Baker. Nie miał nic do ludzi, którzy dla niego pracowali. W głębi serca, radował się, gdy jakiś człowiek w jego firmie dostawał premię, bądź podwyżkę. Ale nie o takie szczęście mu chodziło. Oprócz spełnienia zawodowego, nie czuł nic. Każda godzina jego życia wiązała się z swoistą pustką towarzyską. Z niespełnionymi marzeniami. Gdy Mycroft miał 8 lat, postanowił uszczęśliwić koleżankę z klasy, Juliet. Kupił jej chomika. Dziewczynka ucieszyła się, lecz chomik po trzech dniach zdechł. Gdy młody Baker poszedł do liceum, pomógł koledze przy jego projekcie rakiety na hel. Kolega dostał 6, ale 2 dni później wylądował na intensywnej terapii, z poparzeniami drugiego stopnia. Na studiach, po jednej z imprez, Mycroft zamówił taksówkę wstawionemu przyjacielowi. Ten podziękował, nie wiedząc, że za dziesięć minut taksówkarz straci panowanie nad samochodem i będzie dachował. Mycroft za każdym razem czuł, że to jego wina. Wiedział, że gdy będzie chciał kogoś uszczęśliwić, spotka go również nieszczęście. Teraz, gdy miał trzydzieści dwa lata, odczuwał pustkę. Z nikim nie mógł podzielić się swoimi pieniędzmi. Budował szkoły dla dzieci, ale to nie to samo. Nie miał kobiety, z która mógłby zjeść kolację. Nie miał przyjaciela, z którym mógłby wybrać się na mecz koszykówki.
Dlatego Mycroft postanowił szukać pomocy w rzeczach niecodziennych. Odwiedził około dwadzieścia „Studni Życzeń”, prosząc o to samo. Zmian nie było widać. Pewnego dnia zakupił kilkanaście króliczych łapek na szczęście. To też nie przyniosło wewnętrznego szczęścia. Nie miał już nadziei, gdy pewnego dnia nawiedził go nieznajomy człowiek. Przedstawił się jako Troublemaker. Zaproponował mu, by w swoich poszukiwaniach szczęścia uwzględnił jedną z legend, a raczej baśni dla poszukiwaczy skarbów. Mężczyzna podsunął mu pomysł, by poszukał na przykład słynnej Bursztynowej Komnaty. Po tym spotkani, jego losy skrzyżowały się z osobą, znaną mu jako Albert Vits. Młody chłopak, o niesamowitym intelekcie również poszukiwał Komnaty. Po wielu przygodach w Rosji, obaj znaleźli to, czego szukali przez ponad trzy miesiące. Lecz tam, oprócz wykonanych z bursztynu mebli, znaleźli cały pokój wykonany z tego surowca. Ściany, ramy w obrazach, wszystko. Ale oprócz drogocennego wyposażenia, był tam coś jeszcze. Nie do końca pamiętał, co tam się stało. Wiedział jednak, że musi tam wrócić. Nim stracił przytomność, zdążył schować dokumenty, umożliwiające powrót w tamto miejsce. Mycroft miał zamiar wrócić tam jak najszybciej. Za tydzień, góra dwa. I wtedy sam, całkowicie sam, będzie mógł…