Zbrodnia · 3 min czytania
Ratować I Pominąć Lęki...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jakiś ciemny zaułek Methoru, zdradzieckie prośby, mordercze krzyki... - Dość! Dość! Zostawcie ją! Nie! - Daremne krzyki chłopskiej kobiety w uścisku śmierci, a raczej w rękach jej posłańców, dwóch pół-demonów i człeka. Krzyki błagań były obroną młodej dziewczynki, którą ten niegodziwy człek miał zabić za zniewagę pół-demonów, lecz nie jej zniewagę. Nóż przy gardle, łzy w oczach dziecka, brak ciemnia szans na ocalenie jej. Brązowe włosy dziewczynki całe skołtunione, suknia cała pobrudzona, przerażenie i łzy w jej błękitnych oczach. - Zamilcz głupia! To ona będzie cierpieć za zniewagę, która nie płynęła od niej! Niech śmierci stanie się triunf! - Delikatnym ruchem przybliżał nóż do gardła i wtem... Wtem strzała przebiła jego nadgarstek, z bólu wypusćił nóż. Omało nie wykrwawił się na śmierć. Na grocie strzały wyryte było N.M. co oznaczało Namiestniczka Methoru. Domyśleć się można było, że te strzały należą do niej. Tak, możliwość przewidywania zrobiła swoje... Niewiele później zza rogu wybiegła Namiestniczka Methoru wraz z czwórką straży uzbrojonej w strzały, miecze i magię. Ich pani, Kevenesia Arionalle wiedziała, że ma doczynienia z pół-demonami, odwiecznymi wrogami pół-aniołów, a także o niebezpieczeństwie jakie teraz ma przed…