Zbrodnia · 4 min czytania
Rdza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Patrzyła prosto w jego oczy. Dzieliło ich kilka centymetrów. Zza ognia świecy wysyła mu nieśmiałe uśmiechy. Nie spuszczała z niego wzroku. Kochała go. Bardzo. I po tym wszystkim co przeszła to było dla niej błogosławieństwem. On nim był. Przesunęła ostrożnie rękę po stole by dotknąć jego dłoni. - Jak się czujesz, kochanie?- zapytała. Nie odpowiedział nic. Zmarszczyła czoło. - Wiem, że ostatnio nie układało się nam najlepiej, ale przeszliśmy już przez to. Teraz będzie tylko lepiej, prawda? Dalej nie odpowiadał. Ścisnęła mocniej jego rękę. Drgnął. Czuła na swoim ciele jego emocje. Wnikała w głąb jego duszy. Nalała sobie wina do kieliszka. Czerwone, wytrawne – twoje ulubione pomyślała. - Błagam cię, powiedz coś wreszcie – załamał się jej głos. Nagle czuła jak jej twarz traci blask. Włosy spłynęły jej na oczy, cała drżała. Zrobiło się jej zimno w stopy. On dalej milczał, wpatrywał się tylko w ścianę. Wzięła do ręki nóż i widelec. Spojrzał na nią z niesmakiem. - Masz rację, nie zaczyna się od drugiego dania, ale nie mam ochoty na zupę. To było by nie zbyt eleganckie gdybym polała się zupa, prawda? A przecież tak ładnie się ubrałam… - odgarnęła włosy z czoła – nigdy nie powiedziałeś mi, że ładnie wyglądam, wszyscy to mówili, tylko nie ty. - Jesteś do cholery szalona, wiesz? Popatrz co robisz ze sobą, ze mną? To wszystko ma jakiś cel, do czego zmierzasz? – posłał jej wrogie spojrzenie. Podniosła się z krzesła. Powolnym krokiem podeszła do niego. Wydawał się jej taki bezbronny. Usiadła mu na kolanach i mocno go…