Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

Realna fikcja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każdemu śnią się koszmary, ale nie każdy jest ich nierozłączną częścią. Dla mnie noc jest porą strachu i bólu. Tak bardzo chciałabym żeby zmierzch przynosił ze sobą odpoczynek i spokój. Kiedy słońce chowa się za horyzontem ustępując miejsca księżycowi ciemność dostaje się do mojego wnętrza wypełniając mnie swoją mocą. Ta siła jest silniejsza od mojego umysłu. Zamykam oczy widząc gwiazdy, które rozjaśniają ciemne niebo a gdy je otwieram widzę czerwony księżyc. Po policzkach spływają mi łzy. Czarne łzy. Staje się pusta, kiedy serce przestaje bić w mojej piersi. Już nie czuje strachu, skupiam się na tym, co przede mną. Dookoła panuje grobowa cisza, naprzeciwko mnie rozciąga się parkowa alejka. Jestem w stanie dostrzec każdy nawet najmniejszy liść na koronie potężnego dębu, przebić się przez wydawałoby się martwą cisze i usłyszeć w niej odgłosy miarowych kroków. Przełykając gwałtownie ślinę czuje jak drgają mi ręce. Zaciskam powieki, uda mi się to pokonać, muszę w to wierzyć w końcu nauczyć się to kontrolować. Nie jestem w stanie się bać a tak bardzo tego chce. Moje oczy otwierają się, niechciany obraz nie znika wciąż wszystko dookoła jest realne. Czuje jak źrenice zwężają się a moje tęczówki nasiąkają krwią. Wiem, że zalśniły już krwistą czerwienią. Powiew wiatru uderza o moje nowe ciało przynosząc ze sobą znany mi doskonale zapach, kroki są coraz głośniejsze. Dlaczego to musi być akurat on? Doskonale wiem, że to skończyć się tak jak zawsze. Nigdy nie udało mi się z tego wydostać, więc dlaczego teraz zdołałabym się przeciwstawić? Moja uśpiona podświadomość krzyczy, ale nie ma prawa się przedostać. Zapach wzmacnia się, zaczyna na mnie napierać. Zaraz go zobaczę. Będzie szedł tą cholerną alejką wprost na mnie. Znowu powiew chłodnego wiatru a z nim jego sylwetka. Uśmiecham się automatycznie, patrzę na niego i nic nie czuje, zupełna pustka. Czyli właśnie tak zaczyna się mój najgorszy koszmar? Tak… już czuje jak niesamowicie silna potrzeba ciągnie mnie ku niemu. Hmm to zabawne… Ciemne dłuższe włosy opadają mu na ramiona, na twarzy pojawia się uśmiech. Nie ruszam się tylko patrzę jak staje zaledwie kilka centymetrów ode mnie. - Dobrze się czujesz? - pyta swoim mocnym głosem. Znów zaczynają drgać mi ręce. To dziwne, ale coś każe mi na niego nie patrzeć, ale to robię. Widzę jak w jego oczach narasta przerażenie, nawet je czuje, wyczuwam jak strach wydobywa się z jego ciała i owiewa moje. To ta chwila. Chwytam go za ramie i zaciskam na nim swoją delikatną dłoń. Moje źrenice wbijają się w jego wzrok. Zdezorientowanie, niedowierzanie, ale i coś innego kryje się w ciemnych tęczówkach, które przeszywa mój wzrok. Choć nie czuje strachu, choć powinnam być pusta w środku, odosobniona od swoich uczuć to wyczuwam w sobie jakąś małą cząstkę miłości i jestem prawie pewna, że i w jego źrenicach widzę odbicie tego uczucia. Widzę jego dusze, słyszę rytm jego serca, które bije nienaturalnie szybko. Przyciąga go do siebie gwałtownie odsuwając od siebie myśli, które niespodziewanie pojawiły się w mojej głowie. Nie chce żeby to trwało dużej, przybliżam wargi do jego szyj. Nie stawia mi oporu. - Wiedziałem, że jesteś niezwykła - słyszę jego nieśmiały szept i czuje jak obejmuje mnie w tali - Chyba nie mam szans… - drży delikatnie. Rozchylam wargi. Rwący ból przeszywa moje zęby, odczuwam jak stopniowo się wydłużają, stają się ostre. Wszystko przestaje się dla mnie liczyć, kiedy nieśmiało wbijam się w jego prawie niezauważalnie drgającą szyję. Ogarnia mnie podniecenie. Czuje smak ludzkiej krwi, jego krwi. Wysysam z niego życie, które rozprzestrzenia się po moim ciele, jest coraz słabszy…odrywam wargi. Jego krew płynie teraz w moich żyłach, puszczam ciało, z którego ukradłam dusze. Patrzę na jego bladą twarz, jego puste źrenic…wiem, że to dopiero początek. Księżyc dopiero, co zalśnił na czarnym niebie…

Biegła lekko i zwinnie wtapiając się w mrok. Nie była już sobą. Siła, która zawładnęła ciałem pchała ją ku następnej ofierze. Przystanęła gwałtownie wyłapując w szmerze wiatru cichy, miarowy odgłos. Stukot obcasów stawał się coraz mocniejszy. Wiedziała już, że znowu będzie mogła się posilić, ale tym razem nie miała zamiaru zabijać ofiary zbyt szybko. Miała ochotę zagrać w śmiertelną grę. Zajęła swoją pozycje, kiedy dostrzegła jak na środku alejki pojawia się młoda dziewczyna, której jasne tęczówki błyszczały tętniącym w niej życiem. Uśmiechnęła się śledząc każdy ruch blondynki. Podniosła się powoli,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%