Fantastyka · 5 min czytania
RĘCE
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ucięli mi rączki. Ale się jakoś jeszcze dziwnie trzymam w pół zgięta, ślizgam się po metalowych ścianach. Jot dzierży kurczowo w ręce samochodzik. Wziuuum. Przytrzymuje go z góry i ręką z prędkością ponaddźwiękową mknie po dywanie. Ucapiony samochodzik to chyba jakiś zagraniczny model, dwuosobowy, czarny, zimitowany doskonale. Leży on zwykle gdzieś na półce, gdzie jakaś niespotykana rzędowość panuje, równość i uporządkowanie. Lalki, fujarki, kopary, traktory, klocki, puzzle, plastikowe sprzęty do pałaszowania powietrza wszystko ma swoje miejsce. Ten Buumbuuumek to może Jaguar, BMW albo Mitshubishi. W czymś takim odkrywa się prawdziwą objawioną prędkość, swoistą bezgraniczność i niehoryzontalność leżącą prostopadle naprzeciw drogi z dywanu. Jot trzyma kurczowo autko, to jego klucz do przyszłości, kluczyk plastikowy, jednorazowy. Po przerwie Ala ma kota. Kot ma Alę. Jak to nazwać? Zależność, symbioza? Wlazł kotek na płotek. A to, to co niby jest? Sprawność fizyczna, zdolność ruchowa, sporty ekstremalne czy może chęć samobójstwa? Sialala tratata elementarz Jot ma. Tam Ala płasko wetknięta leży na jednej stronie skurczona, nieludzka, z wytrzeszczonymi gałami. Kota już dawno coś szybkiego przejechało. Może to Jot? Najwidoczniej on, bo natychmiast został w kąt rzucony, napiętnowany zapomnieniem, jak to ma w zwyczaju kurz w kłębkach, zamieszkujący szczególnie kąty jak i inne zakamarki. Nigdy tu nie było spokojnie, nieustanne ekscesy waliły po twarzy i żenowały, wręcz zarzynały. Wystarczyło tylko, że ktoś wyszedł na zewnątrz i wrócił po paru minutach, a już dziwna demolka z demoralizacją rozwalała się po ścianach. On się bije! On się bije! Jot nie wytrzymał, wylazł z kąta z metalową pałą. Po prostu chłopak się zirytował, to naturalne, a że obok stał Er i miał nietaki wyraz twarzy to Jot go wspomógł i naprawił. Teraz uśmiecha się właściwie. To tylko taka współpraca, pomoc koleżeńska. Jak ktoś nie rozumie to na korki, prywatne lekcje, konsultacje, programy naprawcze, resocjalizacje, powiedziała Pani. No i znowu burdy. Bo taki Zet nie zrozumiał i w płacz. Konwulsyjnie trząsł się jakby miał…