Wojna · 4 min czytania
Recenzja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W życiu każdego miłośnika książek przychodzi moment wielkiej frustracji spowodowany „posuchą” wywołaną brakiem dla siebie godziwej lektury. Smutny moment, który dotknął każdego chociaż raz. Ta denerwująca niemoc, frustracja i desperacja pchająca nas w ramiona książek, na które wcześniej nawet byśmy nie spojrzeli. Straszny i wspaniały czas poznawania nowego. Sam kierowany taką desperacją, zajrzałem w swojej bibliotece osiedlowej do działu z literaturą dla młodzieży. Czułem się jak dziewica odwiedzająca dom uciech niemoralnych. Przez dłuższą chwilę szperałem między pułkami, aż moją uwagę przykuła pewna niepozorna książka. Wyciągnąłem ją, przeczytałem opis, a następnie kierowany impulsem wypożyczyłem. Po powrocie do domu nasunąłem słuchawki na uszy i wziąłem się za lekturę. Zacząłem o czternastej a skończyłem o północy. Książka nosiła tytuł „ Insygnia Wojny Światów” autorstwa S.J Kincaid. Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości zabarwionej delikatnym cyberpunkiem i opowiada o czternastoletnim chłopcu o imieniu Tom Raines który podróżuje ze swoim ojcem po kasynach gdzie jego ojciec uprawia nieudolnie hazard i stara się przełamać złą passę. Dzieciak korzysta z okazji i gra na automatach zdobywając na nich świetne wyniki i od czasu do czasu wygrywając trochę grosza na pojedynkach z innymi graczami. W końcu zostaje zauważony przez pewnego wojskowego który szybko docenia jego talent i proponuję mu pracę w armii. Chłopak po pewnym wahaniu zachęcony przez, ojca przystaję na niecodzienną propozycję wskutek czego Tom zalicza…