Hobby · 3 min czytania
Recenzja muzyki w filmie Moulin Rouge
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Recenzja muzyki w filmie Moulin Rouge
Film Moulin Rouge jest historią bardzo prostą i nieskomplikowaną. Fabulanie nic zaskakującego się nie dzieje. Nie jest to jednak wadą tego filmu. Jest to jedna z zalet. Moulin Rouge jest współczesnym musicalem czerpiącym inspirację z najlepszych lat tego gatunku transformując to w nową jakość. Treść płyciutka, nie przesłaniająca formy, na którą film ten kładzie zdecydowany nacisk. To właśnie forma odgrywa tu najistotniejszą rolę. Obraz i dźwięk zamknięte w szkatułce. Niesamowite bogactwo kolorów jako przyprawa, świetny montaż i danie główne, czyli muzyka. Baz Luhrmann dokonał śmiałego zabiegu – przeniósł kilkanaście przebojów z lat 90 – tych do Paryża z przełomu wieków XIX i XX. Szef kuchni przyrządza na wspaniałe potrawy z piosenek takich gwiazd jak Nirwana, U2, Madonna, czy Sting. Zmieniono całkowicie wydźwięk tych kawałków nadając im zupełnie nową jakość. Treść jest tu równie istotna jak linia melodyczna. Powiedziałbym nawet że piosenki te pełnią funkcję narracyjną w tym filmie. Muzyka jest bardzo dobrze skomponowana. Posiada swoisty rytm i oryginalną linię melodyczną. Czy ona tak zaskakuje? Znanym i nieznanym. Zdecydowana większość utworów wykorzystana w filmie jest bardzo dobrze znana przeciętnemu zjadaczowi