Akcja · 10 min czytania
Refren dnia dzisiejszego
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{i}Z zaciekawieniem zacisnęła zaczerwienioną od zimna dłoń na śnieżnobiałej kulce śniegu. Na około niej ludzie prowadzili ze swoimi znajomymi bitwy na śnieżki, a jej zagubiona postać zdecydowanie nie pasowała do tego idyllicznego obrazka. Albo pasowała zbyt dobrze. Stała tam, pośród całego zgiełku, nieruchoma, cicha, zamyślona, jak gdyby na świecie nie było nic poza nią i śniegową kulką, na której skupiła całą swoją uwagę. Coś wyrwało ją jednak z tej niezwykłej równowagi, uśmiechnęła się delikatnie wyłapując jego spojrzenie. Dean odpowiedział uśmiechem i podszedł do niej, znienacka rozbijając jej na plecach śniegową kulkę. - Ej – prychnęła cicho, udając zdenerwowanie. Na jej stosunkowo bladych policzkach widniał zimowy rumieniec. - Pomyślałem, że uświadomię ci do czego służą te śniegowe kulki – uśmiechnął się zawadiacko, tworząc w dłoniach kolejną śnieżkę – Bo wiesz, wyglądasz jakbyś całkiem zapomniała – dodał, podrzucając kulkę w prawej dłoni - Doprawdy? – spytała, a lewy kącik jej ust lekko podniósł się do góry, gdy szybkim ruchem rozgniotła swoją śniegową kulkę na jego czole – Och, dzięki, chyba już pamiętam – powiedziała, mijając go. Kilka metrów dalej obróciła się na chwilę i przez krótką chwilę obserwowała, jak zrzucał resztki śniegu ze swojej twarzy. Zaśmiała się cicho, po czym szybko odskoczyła przed szybującą w jej kierunku śnieżką. - Nie trafiłeś! – krzyknęła, odbiegając dalej, wciąż z lekkim uśmiechem na twarzy. - Wiem – powiedział do siebie, patrząc, jak odchodzi. Z zamyślenia wyrwała go kulka śniegu rzucona przez nieznaną mu dziewczynę, otoczoną wianuszkiem koleżanek. - Witam szanowne dziewczęta – uśmiechnął się zawadiacko, w pośpiechu lepiąc w dłoniach kolejną śnieżkę. {/i}
Siedziała na dachu przeznaczonego do rozbiórki biurowca i rozglądała się. Blade światło księżyca w pełni pozwalało jej dokładniej zorientować się w topografii miasta. Tu nikt nie będzie jej szukał. W ogóle nikt nie będzie jej szukał. Czemu ta myśl wywołała u niej smutek? Dziewczyna bezszelestnie przemieściła się na drugą część dachu. Chowając do szafy czarny strój, który nosiła wchodząc w rolę złodziejki kosztowności nie sądziła, że ten zaskakująco wygodny kombinezon jeszcze kiedykolwiek się jej przyda. Tak samo jak maska. Ta śnieżnobiała maska. Nie mogła pozbyć się dziwnego uczucia, które dręczyło ją odkąd zsunęła ją na twarz. Paradoksalnie maska oznaczała dla niej koniec kłamstw. Powrót do jej bardziej prawdziwego życia. Bardziej prawdziwe…Szkoda, że tylko to zbudowane na fałszu było w pewien sposób szczęśliwe. Nieważne. Po prostu to wyłącz. Miałaś miły sen, ale każdy sen kiedyś się kończy i choćbyś nie wiem jak bardzo starała się nie obudzić, to w końcu się stanie. Rzeczywistość rozdepcze twój sen ciężkimi butami albo, jak w twoim przypadku, specjalnym, miękkim materiałowym obuwiem. Wyłącz emocje, wspomnienia, ból, siebie. To znaczy, tą siebie którą lubisz. Nieważne. Przykucnęła. Już. Otworzyła szeroko oczy. Nie było w nich charakterystycznego żywego blasku duszy – po chwili jego miejsce zajął błysk eksplozji, potem został już tylko ogień pożaru. Huk, który rozdarł stosunkowo ciche nocne powietrze nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Podniosła się i jeszcze przez chwilę patrzyła na płonący w oddali budynek. Posprzątane. Sprężystym, kocim krokiem ruszyła w kierunku prowadzącej na dach klatki schodowej.
Huk eksplozji nie obudził go, bo w ogóle nie zdołał zasnąć – nawet nadprogramowa ilość alkoholu nie pomogła mu złagodzić dziwnego niepokoju, a biorąc pod uwagę to, że Katty kazała im wszystkim iść do domu i wrócić najwcześniej następnego dnia – miał dużo czasu żeby całkowicie się spić. Powoli podniósł się z łóżka i jeszcze wolniej ruszył w kierunku prysznica. Dzwonek telefonu, który rozległ się piętnaście minut później paradoksalnie zdawał się być dużo głośniejszy niż wcześniejszy huk - Słyszałeś ten hałas? – niski głos Jake'a przypomniał organizmowi Deana o planowanym bólu głowy – Ktoś wysadził ten podejrzany hotel, który kiedyś próbowaliśmy zinfiltrować – dodał, gdy tylko zdał sobie sprawę, że nie otrzyma odpowiedzi – W każdym razie, pomyślałem że sprawdzę, czy wszystko w porządku z naszymi – stwierdził - Mam się świetnie, jeśli o to pytasz – odpowiedział mu fałszywie pozytywny ton Deana – A teraz wybacz, chcę spróbować przespać się jeszcze chwilę zanim będę musiał wstać. Do zobaczenia w pracy – rzucił szybko, po czym od razu się rozłączył. Siadł na łóżku i przetarł dłonią oczy. Dzwonek. Imię „Kevin" wyświetlane na komórce wróżyło kolejną dyskusję pokroju tej z Jake'iem, ale resztki zdrowego rozsądku zmusiły go do odebrania telefonu - Tak? – zapytał, udając zaspany głos - Wiem, że nie spałeś – stwierdził Kevin – Wiesz, ta…