opowiadania-pl · 4 min czytania
Reklama
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Do metra miałam daleko, do centrum również, wsiadłam więc w jedyny autobus, który mógł pojawić się w tej dzikiej, obsianej kukurydzą okolicy i pojechałam. Marzyłam o kawie, dobrej kawie. Jeszcze przed pierwszym przystankiem mignął w oknie szyld, a właściwie neon markowej kawiarni. Moje zdumienie było ogromne, kto i dlaczego otworzył modną kawiarnię w szczerym polu. Dosłownie!
Bez wahania wysiadłam i cofnęłam się kilkaset metrów do miejsca kawopoju. Ogromna reklama Cafe Nero zdobiła przednią witrynę niskiego, acz rozległego budynku. Weszłam. W środku panowała cisza. Ludzie, który tam przebywali byli tak zaczytani, że nikt nawet nie podniósł głowy. Usiadłam i ja, chwyciłam leżące przede mną kartki formatu A4 i z marszu zostałam wciągnięta w życie bohaterów. Zapomniałam po co tu przyszłam. Może w przypadku innych było podobnie. Czytaliśmy w ciszy. Może to była zaczarowana kawiarnia? Może tak naprawdę nie istniała? Może ci ludzie również? Może ta książka i jej bohaterowie…
Nagle ktoś zakaszlał. Cisza została naruszona. Spojrzałam na pięknego młodziana - sprawcy dźwięku, który jako jedyny trzymał w ręku egzemplarz książki. Może sam ją napisał, a pozostali nieświadomi, że przebywają z autorem wydawali z siebie nieme zachwyty, czego najlepszym dowodem było powszechne milczenie. Chłopak uśmiechnął się uroczo, gdy spytałam o kawę. Wskazał ręką kierunek, gdzie mam iść… I poszłam.
*****
Trafiłam do całodobowej apteki. Dziwne, szłam przecież do kawiarni. W końcu ją znalazłam, maleńką klitkę, czynną dopiero od dziesiątej.