Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 5 min czytania

Reklamy i igrzysk!, zakrzyknął lud

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}Notka od autora: Ta krótka historia ta dzieje się w świecie wykreowanym przeze mnie we wciąż nieukończonej powieści "Obudziłem się o północy" (www.inkaustus.pl/showthread.php?tid=338), w postrydzykowskich realiach. W skrócie - futurystyczna wizja Polski, która stała się jednym wielkim Miastem, a w której rządzą maksymalnie skatolicyzowane Służby Policyjne Miasta, do spółki ze sformalizowanym Kościołem Katolickim (księża-policjanci w pancernych koloratkach itd.). To tak gwoli wyjaśnienia świata, w którym dzieje się "Reklamy i igrzysk!, zakrzyknął lud".

Zapraszam do lektury.{/i} ______________________________________

{b}Reklamy i igrzysk!, zakrzyknął lud{/b}

Biegł przez rozgrzane lampami plazmowymi ulice. Był 23 sierpnia. Dawniej to słońce, nie lampy, nagrzewało w sierpniu ulice. Nie pamiętał tamtych czasów. Wspomnienia ginęły w chmurze pyłów i gazów, przesłaniających niebo. 23 sierpnia, godziny szczytu. Musiał przepychać się przez tłum. Potrącał ludzi i autospowiedników, i co chwila zwalniał. A przecież nie mógł. Musiał na czas dotrzeć do celu, musiał! Jeśli mu się to nie uda… Wolał nawet nie myśleć, co się wtedy stanie. I tak miał szczęście, że udało mu się zgubić wszystkich Łowców. Wpadł na wysoką blondynkę, która wyszła z mijanego właśnie solarium. Kobieta przewróciła się, a on poleciał na nią. Dosłownie, nie w przenośni – nie cierpiał plastiku, różu i silikonu. - Co pan…? – zaczęła i urwała w pół zdania, kiedy spojrzała w jego oczy. Czy aż taka wyzierała z nich determinacja? Warknął coś niezrozumiale w odpowiedzi, zerwał się na nogi i pobiegł dalej, nie oglądając się za siebie. Skręcił w jakiś boczny, niezatłoczony zaułek i przystanął na chwilę. Musnął dłonią małą tabliczkę wszczepioną za uchem. Wyświetlił przed oczami holo mapy tego okręgu i chwilę je studiował, zastanawiając się. W końcu ruszył dalej. Przeskoczył przez mur, którym kończył się zaułek, po czym puścił się wąskimi i pustymi uliczkami, mając w pamięci trasę, którą sobie przed chwilą wyznaczył. Po niecałych dziesięciu minutach intensywnego biegu dotarł do celu. Wszedł do starej, odrapanej budki telefonicznej i podniósł słuchawkę. Przyłożył ją do ucha i przez krótką chwilę, kilka sekund zaledwie, wsłuchiwał się w jednostajny sygnał. Uspokajał myśli. W końcu wykręcił numer. Znał go na pamięć. - Halo?…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Reklamy i igrzysk!, zakrzyknął lud — czytnik · opowiadania