Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 10 min czytania

Retrospekcja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jeden...

Moment moich urodzin. Boże, ja to pamiętam! Nie.. ja to czuję. Chwytające mnie ręce, pierwsza rzecz, jaką jasno i wyraźnie zobaczyłem; jakieś stłumione głosy, niezrozumiałe i niewyraźne; i ten dotyk... Dotyk matki - opiekuńczy, ciepły... Bezpieczny. Bicie serca, równie uspokajające, które wyciszyło ogłuszające krzyki. Moje krzyki. Sen.

Dwa...

Młodość i nieświadomość która jej towarzyszy to chyba najpiękniejszy okres w życiu. Mija szybko, ale pozostawia niezatarte wspomnienia. Wychowałem się w dość dużym mieście, w najgorszej dzielnicy z możliwych. Nie była wprawdzie brudna, biedna czy zanidbana - wręcz przeciwnie, moje osiedle zamieszkiwały najbogatsze osoby w całym województwie - ale plamy na bieli są najbardziej widoczne. Tak... Na przykład stary i bogaty... jak on miał na imię?... Nieważne. Pamiętam jego twarz - pomarszczoną, kościstą, będącą zapisem przeszłości, niewesołej przeszłości... W każdym razie dało się o nim powiedzieć dwie rzeczy: był bogaty, a swej fortuny nie zdobył uczciwie. Oczywiście jemu nie przeszkadzało to zostać radnym miasta, a innym pozwolić ten urząd piastować. Wiedziałem to wszystko - pół kraju wiedziało - ale nie rozumiałem. Były tylko puste słowa... Podwórko - to była atrakcja! Spotykaliśmy się z chłopakami niedaleko ławek... Nie, nie - koło bloku Tomka był taki długi murek, dzielący chodnik na dwie części. Tak, to było tam. Jeśli nie siedzieliśmy na nim, to albo graliśmy w piłkę na parkingu, albo bawiliśmy się w chowanego w tym starym budynku do wyburzenia. Chłopcy nie mieli nic przeciwko kumplowaniu się ze mną, chociaż moja rodzina nie była tak zamożna jak sąsiedzi. Pomyśleć, że kiedy jest dzieckiem, człowiek nie ma w sobie ani krzty zła czy zawiści. Wiedziałem to na przykładzie przyjaciół - kiedyś cała nasza piątka - ja, Tomek, Janek, Kamil i... Kamil... Czemu teraz sobie to przypomniałem? Tyle lat starałem się zapomnieć i już myślałem, że się udało. Mieliśmy wtedy wszyscy dziewięć lat. Był chyba listopad. Albo grudzień. Tak, raczej grudzień, ale nie było śniegu. Deszcz za to padał obficie ponad miarę, więc nie wychodziliśmy z domu zbyt często - chyba, że do szkoły, w te ostatnie dni przed świętami, ale wtedy rodzice pozwalali zostać w domu. Było tak ślisko, że złamanie nogi nie nastręczało trudności. Przekonałem się o tym na własnej skórze, to pamiętam, ale za żadne skarby nie przypomnę sobie bólu, jaki mi wtedy towarzyszył. Może po prostu nie chcę? Tak jak nie chciałem pamiętać mojego kolegi z sąsiedniego bloku... Ojciec Kamila postanowił go dowozić do szkoły aż do końca zimy. Mieli nowiutkiego czerwonego poloneza... wtedy to był wóz! Chciało się dać wszystko, żeby tylko móc poprowadzić! Wydawał się niesamowity i wspaniały, i może dalej bym tak o nim myślał, ale... Kamil zginął. W wypadku. Czerwony polonez wpadł w poślizg i zderzył się z jakimś innym autem. Żeby chłopaka wyciągnąć, musieli rozcinać karoserię; podobno był zmiażdżony jak... no, jak coś zmiażdżonego. Tak to przynajmniej zapamiętałem. Byłem mały, ale i tak wiadomość mnie zaszokowała... Wojtek. Piąty z naszej paczki miał na imię Wojtek.

Trzy...

W podstawówce nie byłem najlepszym uczniem, ale do liceum zdałem bez problemu. Wtedy drogi moje i reszty chłopaków rozeszły się. Wojtek i Janek przeprowadzili się, a z Tomkiem straciłem kontakt, choć nie mieszkał daleko. Słyszałem, że zaczął brać narkotyki. Czy może zaczął pić, albo jakoś tak... Nowa szkoła była całkiem przyjemna. Służyła zawieraniu znajomości i utrzymywaniu kontaktów; nauka odchodziła na dalszy plan. Słowem - było dobrze. Testy, klasówki i inne sprawdziany nie były problemem - kto umiał ściągać, ten miał perspektywy, jak się mówiło. Semestry przemijały błyskawicznie, aż wreszcie nadszedł ten czas, kiedy poznałem pewną dziewczynę. Ładna, bystra... Wymarzona. Ale... nie była dla mnie. Przekonywałem się o tym długo i boleśnie, i zapadło mi to w pamięć. Było coś jeszcze, czego z ogólniaka nie zapomnę, oraz czego piętno ciąży na mnie do dziś. Spotkałem znów Tomka i, no cóż, zmienił się. Mówił, że był członkiem jakiegoś gangu, nawet powiedział nazwę, ale była jakaś długa i dziwna, tak jak ich motto... Podobno budziła respekt - nie wiem, we mnie nie obudziła. A to motto mi się wyraźnie z czymś kojarzyło. Tomek... zdaje się, że z początku mu nie wierzyłem; ten cały gang nie wydawał mi się czymś więcej niż wytworem wybujałej wyobrażni mojego dawnego przyjaciela. O tym, jak bardzo się myliłem, przekonałem się na własne oczy, kiedy zobaczyłem Tomka…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Retrospekcja — czytnik · opowiadania