Fantastyka · 3 min czytania
Retrospektywne spojrzenie na siebie samego
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
....Soczysta zieleń traw, w oddali pradawne, rozłożyste drzewo, niebo zasnute gęstymi fioletowymi chmurami, z jedynego wolnego od nich obszaru przebija błękit i...promienie słońca. Wiatr lekko ochładza. To koniec wędrówki. Czas na odpoczynek. Zatrzymuje się i siadam, pod pradawnym drzewem, pod jego rozłożystymi gałęziami. Wolny od trosk teraźniejszych, zastanawiam się nad przeszłością. Na minione lata patrze z wielkim spokojem, tylko lekkie rozrzewnienie, tylko lekkie ukłucie w okolicach mostka. To wspomnienie uczuć, które targały moją duszą, niczym wieczny wiatr na wzgórzach morenowych. Ból jest nieporównywalnie mniejszy, niemal nieistniejący. Napewno nie taki jak kiedyś, dawno temu, kiedy jeszcze żyłem. O tak śmierć jest ukojeniem, a raj powinien wyglądać tak jak miejsce w którym jestem. A moze to piekło? Tylko ja, wspomnienia...i piękno przedwiecznego drzewa. Jego sędziwość zdaje się być synonimem mądrości. Ono wie wszystko. O tym co było, o tym co będzie...Majaki?
Retrospekcja
...Trumna, wypełniona aksamitem. Błyszczący, piękny materiał. Blady człowiek leży w tym ostatnim łożu życia doczesnego (paradoks?). Kim jest? Moze to ja...wokół ludzie. Przyjaciele. Nieznajomi. Szepty...wszyscy szepczą. O czym? O zmarłym. Należała mu się śmierć. Umarł wczasie największej tułaczki swego życia. Umarł z miłości, a może jej braku? Otworzył bramy mroku. Mroku spowijającego jego własną duszę. Należała mu się śmierć. Tak się kończy…