Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 6 min czytania

Rewelacje hutnicze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

14 Czerwca 2005r. Dzień (nie)normalny jak co dzień. Inauguracja: wizyta u pani dermatolog! Wsiadłem do wysłużonego gruchota i przeniosłem swoje zacne ciało na tzw. Hutę, czyli potoczną nazwę kliniki specjalistycznej w Dąbrowie Górniczej. Położona w niedalekiej odległości od Huty Katowice, z pewnością temu właśnie faktowi zawdzięcza swą nazwę. Dotarłem na miejsce około godziny 8:00 (niech chociaż tutaj będzie, że jestem punktualny). Pani w rejestracji, chyba jakaś nowa, uprzejmie spytała się czy już u nich byłem. Słysząc w odpowiedzi, że oczywiście, dodała do naszego dialogu ponownie formę pytającą w postaci: "a u której pani doktor?". Tu się zaczęły schody, gdyż nigdy nie przywiązywałem większej wartości do szczegółów. Zachowałem jednak stoicki spokój i po uprzednim skontrolowaniu tabliczki z nazwiskami lekarek oraz godzinami ich przyjmowania, odparłem hożo: "u pani Kołakowskiej." Z punktu widzenia merytorycznego, wykazałem się po raz kolejny sejmową bystrością, bo pani doktor Kołakowska to miała i więcej liter w swoim nazwisku, i więcej lat, od mojej rzeczywistej lekarki. Zdając sobie poniewczasie sprawę z popełnionej głupoty, nie sprostowałem błędu, jak nauczyło mnie liceum i pozwoliłem biednej pani w kartotece szukac mojej karty pod złym lekarzem. Kiedy wygrzebała w końcu moją kartę z przegródki obsługiwanej przez doktor Kupiec, stwierdziła tylko, że znalazła, chociaż nie tam gdzie trzeba. Całą gierkę słowną skwitowałem tylko niemrawym "ach tak.. hehe". Niemrawe było zarówno "ach tak" jak i "hehe". Dobrze więc, jestem zarejestrowany. Po szybkim rozpoznaniu sytuacji panującej w poczekalni, obrałem kurs na zachód i usiadłem obok jakiejś młodej damy, pochłoniętej lekturą. Oprócz niej oraz mnie, w poczekalni były jeszcze 4 osoby: mężczyzna w średnim wieku z młodą córeczką, mężczyzna w wieku za-średnim z gazetą, mężczyzna w wieku zdecydowanie za-średnim (przez pewne kręgi mojego środowiska sklasyfikowany zostałby zapewne jako "dziadzia") z laską oraz dostojnie wyglądająca pani w wieku produkcyjnym. W oczekiwaniu na panią doktor (tegoż feralnego dnia przyjmowała tylko jedna), moje myśli po pół-godzinnym, niekreatywnym siedzeniu, skondensowały się w jedną wrzeszczącą materię: "CHCĘ WYJŚC". Każdy pochłonięty był sobą: mężczyzna pilnował swojej córeczki, która uparcie chciała zasmakowac powietrza i co rusz podejrzanie zbliżała się do okna, mężczyzna z gazetą zaczytany był w jakimś artykule o komisji śledczej w sprawie napadu rabunkowego na miejski zieleniak ("Jadwisia"), mężczyzna z laską wyglądał jakby uporczywie walczył z omdleniem, natomiast dostojna pani gimnastykowała palce z użyciem telefonu komórkowego. Pierwszym, ktory postanowił zawalczyc o miłe spędzenie czasu w poczekalni okazał się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rewelacje hutnicze — czytnik · opowiadania