Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

River

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział VI

Ciasne, ciemne pomieszczenie. Zawilgocone, śmierdzące stęchlizną i z biegającymi wokół szczurami. Szloch i przerażenie małego dziecka. Niewyraźny ruch, szczęk łańcucha. Do pomieszczenia dostało się światło z zewnątrz przez otwarte drzwi, w których stała jakaś mroczna postać. Malec jeszcze bardziej się skulił w swoim kącie zapłakany. Cały pokój przepełniony był strachem chłopca. Dobrze wiedziałem dlaczego nie próbował uciekać. Postać podeszła do niego ze złowrogim uśmiechem. Zdjęła łańcuch z szyi, chwyciła za gardło i wytargała mizerne, wychudzone ciało małego Dragusa na zewnątrz. Krzyczał i płakał, że nie chce, ale nic to nie dało. Dzień w dzień tortury, dzień w dzień upokarzanie, wyciąganie z „więzienia”, bawienie się i wrzucanie z powrotem do zatęchłej nory jak zabawkę, którą się już znudziło bawić. Nie miało to końca, a chłopiec z każdym wschodem słońca stawał się wrakiem. W końcu nastał dzień wyzwolenia z niewoli w końcu wiedzieli wszyscy wiedzieli gdzie znajduje się porwane dziecko. Bandyci nie dawali za wygraną do ostatniej chwili. Wytargali przerażone, ciało ze złamanym duchem. Ogromna polana pełna czerwonych maków i mleczy koloru słońca. Wszędzie dokoła wysokie góry. To tu miało się wszystko zakończyć. - Wpierw dajcie pieniądze, a po tym oddamy dzieciaka. – plugawy głos szefa porywaczy. Płacz przerażonego małego Dragusa. Szloch zrozpaczonej matki. Pełen gniewu ton ojca. Zimne ostrze noża przy gardle. To wystarczyło by w małym coś pękło, zapłonął i kiedy oprawca go puścił, zaatakował i ugryzł mocno w szyję. Mężczyzna wpadł w szał, zamachnął się i zranił chłopca w lewe oko. Trysnęła krew, krzyk dziecka. Bandyta mocno uderzył małego, tak, że odrzucił go od siebie. Okropny ból i świat zachodzący czerwienią. Zapach krwi. Wolno spływała z poważnej rany, zalewając lewą część pyska małego smoka. Krzyk rubinowej smoczycy, uczucie ciepła i bezpieczeństwa, krajobraz pogrążony w ogniu, będący skutkiem gniewu Dragusa Onyksu. - River, jesteś już bezpieczny, nie zamykaj oczu! Proszę cię, RIVER!

* * *

- River słuchasz mnie w ogóle? – rozzłoszczony głos Lorelin przede mną, patrzącą na mnie wilkiem. - Tak się przejąłem twoją paplaniną, że aż zapomniałem słuchać. – odpowiedziałem ze znudzeniem i irytacją w głosie. - Dupek. – burknęła i teraz ona usiadła tyłem. – Mówiłam, że możesz teraz ty iść się wykąpać i jeśli lekko przyśpieszymy to przed północą powinniśmy dojść do zamku. – złość jej powoli mijała. Odszedłem od niej kawałek, rozebrałem się i wszedłem do wody. - Ja na ciebie nie patrzyłem jak się kąpałaś. – napomniałem ją z gniewem, kiedy zauważyłem, że ma głowę lekko obróconą w bok by mnie widzieć kątem oka. Na jej szczęście byłem już do pasa w wodzie. - I tak widzę tylko twoje plecy więc o co ci chodzi? – stwierdziła i zaczęła się przyglądać moim ubraniom. Jej wzrok zatrzymał się na czarnej opasce zostawionej na brzegu. Zanurkowałem by się cały zamoczyć, a po chwili się wynurzyłem łapczywie chwytając powietrze. – Tak właściwie ile ty masz teraz lat? Wyglądasz na 18 ale sam mówiłeś, że ludzka miara jest błędna w przypadku smoków. - Widzę, że słuchałaś co mówiłem. Jestem pod wrażeniem. - Tak, w przeciwieństwie do ciebie, ja cię słuchałam. – prychnęła oburzona, uśmiechnąłem się lekko złośliwie. - Niedawno zacząłem 10 milenium. – odpowiedziałem odwracając się do niej przodem, dalej

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
River — czytnik · opowiadania