Inne · 3 min czytania
Robak w jabłku
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jest taki stary żart, na który można się natknąć choćby za pośrednictwem internetowych memów. Żart starszy i od memów i, jak sądzę, od samego internetu. Tak to idzie: "Co jest gorsze od znalezienia robaka w jabłku? Holokaust".
Bum. Prosto do puenty; bez dodatkowych szczegółów po drodze, bez stopniowania napięcia. I bez czasu do namysłu, bo czasem żart musi zaskoczyć. Gwarantowany śmiech, ewentualnie śmiech łamany przez "no co ty, tak nie wolno mówić". Jeszcze bardziej ewentualnie - "to nie jest śmieszne, ty chory pojebie".
Rodzisz się w latach dziewięćdziesiątych, albo około, plus-minus kilka lat, kiedy w obiegu są książeczki z żartami. Można je dostać w kiosku, wypożyczyć w bibliotece. Są w nich zmyślne żarty, z dobrym początkiem i jeszcze lepszym zakończeniem. Opowiadasz je znajomym, jest śmiesznie, jest "hehe" i "dobre, dobre". Potem słyszysz swój pierwszy, niepowtarzalny żart - w tym sensie niepowtarzalny, że nie wypada go powtarzać w pewnym gronie. I tak go powtarzasz, wśród znajomych, tych bliskich, bo trudno się oprzeć.
Potem pojawia się jeszcze kilka takich żartów, wymieniacie się nimi wśród znajomych. Uczysz się od małego, że nic tak nie bawi ludzi jak słowa "martwy" i "Żyd" użyte w jednym zdaniu. Że tragedia plus czas równa się komedii. Oczywiście - tak nie wypada. Uczą Cię wyrozumiałości i akceptacji, nieładnie poddawać się…