Dla dzieci · 11 min czytania
Robcio, Ptylek i cola.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Anna Deutsch
Robcio, Ptylek i cola.
Robcio ze złością zamknął drzwi swojego pokoju. Rzucił się na łóżko z taką siłą, że materac niepokojąco jęknął. Robcio był bardzo nieszczęśliwy i zły, i czuł, że ta złość za chwilę wyleje się z niego krokodylimi łzami. A wszystko przez to, że ..... Nagle jego uwagę przyciągnął dziwny szmer. Podniósł głowę i zobaczył siadającego na parapecie okna nietoperza. Strasznie nie lubił tych latających myszy - kto je z resztą lubi? Poderwał się z łóżka, żeby zamknąć okno, ale w tym momencie z nietoperzem zaczęło się dziać coś dziwnego. Wyglądało to tak, jakby zwierzak przeciągał się, ale po każdym takim ruchu jego postać przybierała coraz bardziej ludzkie kształty. W końcu na parapecie okiennym siedziało coś, co wyglądało jak niewielki człowieczek. Na zamknięcie okna było już za późno - nogi nocnego gościa były już w pokoju Robcia. Postać sięgnęła pod obszerną czarną pelerynę, którą była owinięta i wyjęła stamtąd ....puszkę coli. Wbiła zęby w sam środek i wypiła spory łyk. - Cześć Młody? - powiedział stwór. - Co jest? Był to dziwny widok, bo postać mówiła, ale jej zęby tkwiły nadal w puszce. - Cześć - powiedział dość niepewnie Robcio. Początkowo bał się tego stwora, ale teraz był już tylko ogromnie zdziwiony. - Czy ty jesteś wam..... - Jestem owocożernym nietoperzem na imię mi Ptylek. -wyrecytował jednym tchem gość. - Teraz to ty chyba jesteś colopijnym wampi.... - zaczął Robcio, ale Ptylek szybko mu przerwał. - To prawda, uwielbiam colę. - Moja mama mówi, że cola jest niezdrowa, szczególnie szkodzi na zęby i nie można jej pić tak późno, bo potem ma się dziwne sny. - Mnie na zęby nie szkodzi - powiedział Ptylek i na dowód tego wyjął je z puszki. Rzeczywiście wyglądały imponująco.... zdrowo. - A że w nocy nie sypiam, to nie mam po coli dziwnych snów. Dla mnie jest wcześnie, nie późno. No, ale my tu gadu, gadu, a tak w zasadzie to co jest? - Ale w sensie, że co? - Robcio nie zrozumiał pytania. - W sensie, że jeszcze przed chwilą twój materac jęczał z rozpaczy, kiedy się na niego rzuciłeś - przypomniał Ptylek. - A to... To przez to, że mama nie pozwoliła mi oglądać filmu o dinozaurach - Robcio poczuł się znowu ogromnie nieszczęśliwy. - A, o to chodzi. No muszę ci jednak powiedzieć, że miała rację. To bzdury nie dla takich Młodych jak ty. - Nie dla Młodych, nie dla Młodych... - przedrzeźniał Ptylka chłopiec. - Ale to o dinozaurach. A ja je uwielbiam. Zobacz tylko.... - to mówiąc pokazał ręką na swój pokój. No tak, rzeczywiście. Cały pokój był krainą dinozaurów. Na podłodze leżał dywan z wielkim zielonym T-Rexem, z plakatu na ścianie wyciągał w górę łeb diplodok, półki były zastawione figurkami różnych dinozaurów i nawet z pidżamy patrzył na Ptylka uśmiechnięty stegozaur. - No, no, no...Imponująca kolekcja - zęby nocnego gościa tkwiły znowu w puszce. - Ale to nie zmienia faktu, że takie filmy to nie dla Młodych. - Wiesz, znałem pewnego chłopca... - widać było, że Ptylek zamierza się rozgadać. - Miał na imię Staś..... a może Grześ...., nie chyba jednak Staś - na czole stwora pojawiła się mała zmarszczka, która świadczyła o dużym wysiłku umysłowym. - Tak, jestem pewien że Staś...- gość zamilkł, a zmarszczka znikła. - No i co z tym Stasiem - spytał Robcio, kiedy cisza zbytnio się przedłużała. - Z jakim Stasiem? - wydawało się, że to pytanie wyrwało Ptylka z drzemki. - A z tym.... No więc on też był miłośnikiem dinozaurów. I jego mama też kiedyś zabroniła mu obejrzeć film o nich. Bo by straszny, czy coś takiego. - Ptylek przeciągle ziewnął.- Zawsze, gdy muszę Młodym prawić te morał, ziewam - mruknął pod nosem. - Co mówisz? - spytał Robcio - Nie zrozumiałem. - A nie, nic. Na czym to ja skończyłem... A już wiem. No więc ten Staś... Staś był sprytny (sprytniejszy od ciebie). Poczekał, aż rodzice będą myśleli, że już śpi i po cichutku, na paluszkach ruszył do drzwi. Lekko je uchylił i z tej pozycji mógł już oglądać film. No tak, ale to jednak nie było dla niego. Po chwili zaczął się bać tego co tam widział tak mocno, że uciekł do łóżka i przykrył się kołdrą. Tylko, że jego pokój był cały w dinozaurach i gdzie nie spojrzał, to widział te straszydła z filmu. Miał takiego pierta, że poleciał do pokoju rodziców i tej nocy spał z nimi. A następnego ranka spakował cały dinozaurowy majdan (razem z pięknym iguanodonem, którego dostał na urodziny) i poprosił tatę, żeby komuś to oddał. Rodzice byli bardzo zdziwieni...... Robcio nie wiedział już, czy to dalej opowiadał Ptylek, czy to był jego sen, ale wydawało mu się, że musi się rozstać ze swoimi ulubieńcami. Rano mocno niewyspany usiadł do śniadania. - Mamo, czy istnieją owocożerne nietoperze? - zapytał i ziewnął. - Tak. Megachiroptera. Nietoperze wielkie, roślinożerne, o tępych zębach. Żyją w tropikalnych strefach. Mają świetny wzrok i dobry węch. Mają pazury na drugim palcu kończyny przedniej. - O rany, mamo, skąd to wiesz? - Nie jestem pewna.....Chyba w naszym zoo są takie.... Mogłam przeczytać opis przy klatce....- odpowiedział niepewnie mama. - A istnieją wampiry? - Znowu piłeś colę przed snem? -