Psychologia · 3 min czytania
rodzina czy antyrodzina?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{b}24 czerwca 2003 roku:{/b}
Nieufna, pozbawiona uczuć,taka jestem. Wole odizolować się od społeczeństwa niż miałabym być ciągle krzywdzona, ale za niedługo będę musiała wyjść z tego podziemia i wystawić główke na powierzchnię. Straszne uczucie kiedy nikogo się nie kocha, nie czuje się przywiązania do rodziny. Właśnie to mnie prześladuje... W swoim domu czuję się jak na polu bitwy, walcząc o swoje terytorium... Po rozwodzie rodziców przestały we mnie rozkwitać jakiekolwiek uczucia, a rodzina stała się dla mnie obcymi ludźmi. Moja matka znalazła sobie innego mężczyzne, którego nie darzę sympatią. Mimo iż nie jestem przywiązana do matki bardzo jej współczuję, ze trafiła na tak osobą jak on. Chciałabym jej jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Nigdy między moja matką a mną nie dochodziło do dłuższych konwersacji niż 10 minut. Nawet nie wysłuchałaby moich porad. Bierze mnie za niedojrzałą, nieodpowiedzialną nastolatkę... Może ma rację, sama próbuje odkryc prawde o somej sobie. Ze łzami w oczach muszę codziennie oglądać ich kłótnie. Krzyki...każdego dnia przyprawiają mnie o dreszcze i ból