Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

Rodzinna tradycja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rynna zastukała. Obudził się i sięgnął po komórkę leżąca przy łóżku by sprawdzić czas. Sześć minut po północy. Dokładnie osiem godzin temu pochował matkę. Po chwili znów usłyszał stukot jakby ktoś rzucał orzechami o blachę rynny. Zamarł na chwilę, wstrzymał oddech, ścisnął za rogi pierzyny. Za oknem szumiało, zdał sobie sprawę że to deszcz, siarczysta ulewa ścina kroplami po szybach. Odłożył komórkę i przyłożył z powrotem głowę do poduszki. Kiedy zamknął oczy zobaczył swoją matkę leżącą w trumnie. Czuwał przy niej i wpatrywał w jej bladą, pomarszczoną twarz. Usta miała ściśnięte, ściśnięte tak, jak wtedy gdy się na niego złościła. Zawsze kiedy patrzył na ludzkie zwłoki miał wrażenie, że wcale nie są martwe, że siła jego spojrzenia sprawi, że za chwilę się wybudzą, patrząc na wszystkich dookoła zdziwionym wzrokiem. Jego matka się nie wybudziła, ani wtedy gdy leżała na szpitalnym łóżku w kałuży własnego moczu, ani wtedy gdy zamykano wieko trumny. Zdał sobie sprawę, że to dzieje się tu i teraz, w jego życiu. To prawda co mówią, śmierć istnieje, śmierć jest prawdziwa. Ciemność pokoju, ciemność dusząca, czarna, tajemnicza. Zamknął oczy, dopadła go cisza pustego domu. To straszne, ile rzeczy można usłyszeć w środku nocy. Tykanie zegara, na pozór od lat zepsutego, położonego dla ozdoby w ciasnym kącie salonu. Krople wody spływające z cieknącego kranu prosto do umywalki. Drobinki kurzu osiadające na elektryzującym się kineskopie telewizora. Najstraszniejsza jest jednak sama cisza. Rodząca się w mroku, w mroku żyjąca i z mroku wychodząca, wprost w głąb człowieka. Jest jak melodia, której nigdy nie zagrano, jak szept, którego nigdy nie wypowiedziano. Nienaturalna, nierzeczywista a jednak istnieje. Zdał sobie sprawę że ogrom pustego domu, pokrytego ciemnościami i ciszą jest zbyt straszny, straszny, nie do wytrzymania. Wyobraźnia błądząca po pokoju zatrzymała się na zamkniętych drzwiach. Kto jest za drzwiami? Kto chce tu wejść? Z oczu popłynęły mu łzy strachu. Osiem godzin temu pochował matkę. Nie obudziła się gdy zamykali trumnę ale wiedział, że w końcu do niego przyjdzie. To była rodzinna tradycja.

Opowieść o tym jak do jego matki przyszedł zmarły ojciec usłyszał gdy miał nie więcej niż dwanaście lat. Dwanaście lat to okres gdy się dużo dzieje więc dużo się też zapomina. Tej historii nie zapomniał jednak nigdy i trzymał ją w sobie na pamiątkę. Zdrowy rozsądek nie pozwalał mu wierzyć, po prostu trudno sobie wyobrazić martwego człowieka stojącego w środku nocy przy czyimś łóżku. Z drugiej strony nie rozumiał po co matka miałaby zmyślać? Nigdy nie kłamała, więc dlaczego akurat teraz miała by to robić? Gdy żegnał się z nią w szpitalu ostatkiem sił złapała go za rękaw i przyciągnęła do siebie. Prawie nie mówiła, ale dobrze słyszał każde słowo jakie padło z jej ust. -

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rodzinna tradycja — czytnik · opowiadania