Rodzina · 4 min czytania
Rodzinne spotkanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Monika niespodziewanie otrzymała zaproszenie na ślub siostry. Dziewczyny nie widziały się od pięciu lat i Monika uznała, iż jest to dobry moment, aby odwiedzić rodzinne strony. Z przyjemnością patrzyła, jak młodsza siostra wypowiada słowa przysięgi i sakramentalne ‘tak’. Eliza wydawała się być szczęśliwą. Spełniła jedno ze swoich marzeń. Podczas przyjęcia Monika nudziła się. Jedni tańczyli, inni prowadzili rozmowy, a ona niepostrzeżenie wymknęła się na balkon, skąd rozciągał się piękny widok, którym Monika chciała i mogła się rozkoszować. „Zawsze lubiłaś patrzeć na te pagórki”. „Przestraszyłeś mnie, tato!” „Jeśli jesteś znudzona, to możesz wracać do domu. Myślę, że mama i Eliza nie będą miały pretensji do Ciebie. Zresztą i tak już popsułaś siostrze ślub, spóźniając się”. „Popsułam ślub? O czym ty, tato, mówisz? Spójrz tylko na Elizę, nawet nie zauważyła, że weszłam do Kościoła kilka minut później niż wszyscy. Nikt nie zauważył. Poza tym to tylko dziesięć minut”. „Aż dziesięć minut”. „Rozmawiamy ze sobą po raz pierwszy od kilku lat, a potrafimy się tylko kłócić. Nigdy mi nie wybaczyłeś, że wyjechałam bez pożegnania”. „Spodziewałaś się czegoś innego?” „A pozwoliłbyś mi wyrwać się stąd? Nie, nie odpowiadaj. Wiem, co powiesz. Nigdy mnie nie rozumiałeś. Zawsze byłam ja, a Ty. Chciałeś mieć winnicę Reinbergów, więc postanowiłeś mnie wydać za mąż za ich syna. Nie obchodziło Cię moje zdanie, to, co myślę, co czuję, czego chcę. Musiałam robić to, co kazałeś. Nie dziw się więc, że kiedy nadarzyła się okazja, skorzystałam z niej”. „Zawsze miałaś wszystko, czego pragnęłaś i o czym marzyłaś”. „Wszystko? Tak, rzeczy materialne. Ale nigdy nie okazałeś mi miłości, nie przytuliłeś, nie pocałowałeś. Liczyły się tylko interesy. Nie zarzucaj mi, że nie dbam o rodzinę, bo Ty tego nie robisz od lat. Dobrze, ż Eliza potrafiła ułożyć sobie życie. Będziesz miał komu zostawić posiadłość. Eliza będzie dobrą gospodynią, a jej mąż wygląda na…