Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 16 min czytania

Roma

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Roma

-Roma. Nie chodzi tu o miasto we Włoszech, chociaż miastem można ją nazwać. Miasto artystów, inny świat…Teatr muzyczny w Warszawie jest jak silny narkotyk…jeśli raz wejdziesz tam od drugiej strony, nie głównym wejściem to już nie będziesz umiał wyjść… Nazywam się Ida i chce opowiedzieć historię moją i mojej najlepszej przyjaciółki… Moja historia zaczyna się jakieś trzy, cztery lata temu, kiedy poznałam Magdę. W liceum. Pierwszy dzień był niesamowicie stresujący nie byłam nigdy otwartą pewną siebie dziewczyną, więc bardzo bałam się spotkania z nowa klasą. Bo widzisz klasa jest jak sekta, jeśli nie wkupisz się w jej łaski przez trzy lata zrobią z Twojego życia piekło…Mi się udało jakimś cudem włączyć w jedną z grup…Nie było nas dużo na początku tylko cztery dziewczyny: ja, Anka, Kasia i Magda. Każda z nas całkiem inna. Anka była bardzo pewna siebie, ubierała się bardzo prowokująco, jak coś się działo to wiadomo było, że ona tam jest. Taki czarny charakter w najsłodszej bajce dla dzieci... Zabawne, ale nie gryzło się z sobą...stworzyła swój własny styl i wszyscy ją przez to rozpoznawali…Mnóstwo pomysłowa na sekundę…Ciężko opisać ją z wyglądu. Wysoka, długie i zgrabne nogi, może nieco za bardzo umięśnione, ale ona właśnie takie chciała mieć…za to reszta nie do końca do niej pasowała. Zero talii, zero biustu i troszkę za dużo brzuszka, ale nadrabiała zawsze humorem i tym swoim ciętym językiem. Uwielbiała używać trudnych słów.…Bardzo! Anka malowała się zawsze bardzo intensywnie, ale pomimo wszystkiego zawsze uważałam, że ma w sobie to coś... Kaśka…mała, chuda z burzą blond loków…zawsze uśmiechnięta, zawsze pozytywna taką ją pamiętam. Bardzo inteligentna, chociaż na pozór słodka trzpiotka. No i Magda. W tamtym czasie była zupełnie inna osoba. Zawsze schowana za zasłoną długich prostych włosów, nieśmiały uśmiech i wiele ciepła…Cicha, skromna wycofana, zanurzona w świecie marzeń o Romie i o jednym z artystów. Nawet nie pamiętam jak to się stało, że została najbliższa mi osobą. To zaczęło się chyba wtedy, gdy doszła do nas Mariola, nie miałam, z kim siedzieć i Magda też nie, bo Anka od razu polubiła Mariole, a że była nowa to przeciecz powstał wokół niej szum. Z resztą Mariola zawsze taka była musiała robić szum wokół siebie. W szczególności wśród facetów. Nie podobała mi się, miałam wrażenie, że jest fałszywa, ale podobno przyjaciół trzeba trzymać blisko, a wrogów jeszcze bliżej, więc Mariola stała się częścią naszej grupy. Od razu dołączył się Adaś. Zbuntowany, z długimi włosami a z drugiej strony potulny jak baranek. Jego ego było tak duże jak on sam, ale lubiliśmy go wszyscy…a ja nawet bardziej niż reszta. Mariolka miała z nim świetny kontakt, więc chciałam się o niej dowiedzieć możliwie jak najwięcej, a dzięki niej zbliżyć się do Adasia… Szkoła trwała codziennie przychodziliśmy i spotykaliśmy się w tym samym gronie. Naszej grupie. Z jednej strony byliśmy otwarci na wszystkich, ale tak naprawdę stanowiliśmy dość hermetyczną grupkę. Jedna z trzech w klasie, która tak naprawdę się liczyła. Oprócz nas były jeszcze Banany. Dlaczego właśnie tak? To proste bogate dzieciaki, które uważały, ze wszystko mogą i w gruncie rzeczy tak właśnie było. Zawsze ubrani zgodnie z modą, zawsze mieli najnowsze gadżety, ale byli do wytrzymania. Za to trzeciej grupy nie znosiłam naprawdę. Parę osób, które na każdym kroku próbowało udowodnić, że są lepsi, bo mają kasę. Nie tolerowali nikogo oprócz oczywiście tych, którzy mieli ifona czy trampki conversa. Wracając jednak do nas. Stawaliśmy się, co raz bliżsi sobie, co raz bardziej przypominaliśmy sektę. Wszędzie chodziliśmy razem. Imprezy zawsze wspólne. Zawsze nasza grupa, z naszą grupą. Tak się zaczynały zdania gdy wracałam do domu. Po czym w „Naszej grupie” zrobiły się pary Anka i Mariola...ja i Magda. Tak się zaczęło. Nasza przyjaźń…i przygoda z teatrem muzycznym Roma.

Taniec Wampirów

-To był pierwszy spektakl na którym byłam w Romie. Umówiłam się z Magdą przed teatrem, ale spóźniłam się perę minut, niestety to ona miała mój bilet dlatego poszłam dopiero na drugi akt. Strasznie żałowałam, a więcej nie miała okazji, żeby zobaczyć to w całości bo przestali grać. Ale ten drugi akt…wciągnął mnie całkowicie...Niesamowity...to jak grali, ta muzyka…światła, śmiech tysiąca ludzi na sali...wychodząc czułam się jak na haju...Kręciło mi się w głowie, a Magda zaciągnęła mnie za kulisy. Znała tam perę osób więc weszłyśmy bez problemu...Oczywiście stało tam kilka dziewczyn czekających na autografy...wiele nie pamiętam z tamtego wieczoru przez sam spektakl. To był mój pierwszy raz i nie umiałam opanować drżenia całego ciała, ciągle myślałam o tym samym...w kółko przeżywałam go na nowo...No i jeszcze artyści i tancerze...zaczęli wychodzić...zmęczeni po trzech godzinach ciężkiej pracy, ale uśmiechali się do nas, dbali o publiczność...a raczej o swoich fanów, co poniektórzy oczarowywali młode naiwne dziewczyny i znikali gdzieś z nimi wsiadając do taksówki...nie zwracałam na to uwagi...Jeden z tancerzy do nas podszedł i przywitał się...objął i pocałował, i mnie i Magdę...usłyszałam gdzieś z boku komentarz, że nawet nas nie zna, a zabiera się do całowania…potem jakby zza mgły słyszałam jego śmiech, Magdy i swój własny…Wyszedł K*** i Madzia zniknęła zostawiając mnie na chwilę samą..Był tak przystojny jak opowiadała...trochę nie w moim typie, ale pod wpływem tamtej chwili wszyscy mi się podobali. Wtedy, ani ja ani Magda nie myślałyśmy o niczym więcej jak tylko o czystym uwielbieniu...tysiące kobiet przed nami odczuwało to co my wtedy…wzniosłe, nieskalane erotyzmem uczucie do odtwórcy głównej roli...Wtedy zakochałam się po raz pierwszy...w tancerzu...Gdy teraz o tym myślę to uśmiecham się do siebie...O***...od niego się zaczęło...Od niego zaczęła się moja przygoda z Roma...on mnie do siebie ciągnął wiedziałam, że mogę go zobaczyć po każdym spektaklu, że będzie wychodził tylnym wyjściem...

Na tyłach teatru

-Więc przychodziłam tam razem z Magda. Jak to tylko było możliwe przychodziłyśmy tam przed albo po spektaklu, żeby ich zobaczyć…Ja czekałam na O*** ona na K***. Czasem miałyśmy szczęście i uśmiechnęli się do nas…ona czasem nawet z nim rozmawiała..ja wtedy nie miałam tyle odwagi… Spróbuje opisać Ci tamto miejsce, bo dla mnie do tej pory jest magiczne…Teatr mieści się w sporym budynku, w centrum miasta. Główne wejście jest oczywiście od ulicy, ale z tyłu też jest mała uliczka, która właściwie prowadzi na parking nieopodal. Naprzeciwko wejścia dla artystów jest murek, należy on do kościoła, który stoi obok, ten murek nie jest zbyt wysoki i to właśnie tam siadamy najczęściej…W lecie nad nami jest zielony baldachim dzięki drzewom, które tam rosną…Myślę, że mogłyby sporo opowiedzieć…O różnych spotkaniach….wygłupach…czasem tak zabawnych i nierealnych sytuacjach….O początkach każdej z nas, która przychodziła żeby popatrzeć na swojego wybrankach i, o końcach gdy wsiadamy z jednym z nich do taksówki, zostawiając dziecięce marzenia o wielkiej miłości jak z filmu…Tyły teatru zmieniają światopogląd…dopóki tego nie przeżyłam nie wierzyłam, że to jest możliwe, ze miejsce może tak bardzo na nas wpłynąć… -Negatywnie? Czyli wszystko to sprowadza się do jednego? Nie warto iść po spektaklu po autograf, bo wpadnie się w to i straci szacunek do siebie? -Nie oczywiście, że nie(śmieje się) nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Po pierwsze nie każdy jest w stanie tak intensywnie przeżywać spektakl…dla niektórych to po prostu rodzaj sztuki…chęć rozrywki jak kino czy cokolwiek innego…Nie będziesz miał wtedy potrzeby chodzenia za kulisy…Po za tym ja tego okresu nie wspominam źle…bardzo dużo się nauczyłam, dużo dowiedziałam się o życiu, o świecie bardzo mnie zmienił teatr-pozytywnie… Nie żałuje niczego i myślę, że Magda też nie żałuje. Każda część naszego życia czegoś nas uczy, są rzeczy złe, z których możemy nauczyć się wiele dobrego i, które mogą wpływać na nas pozytywnie i w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Roma — czytnik · opowiadania