Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 16 min czytania

Rossi II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział II Wędrowiec Girjo Prel

Rossi szła przez las. Nigdy nie wychodziła poza pałac dlatego nie miała zielonego pojęcia gdzie mogła się znajdować. Postanowiła iść przed siebie i liczyć na to że dojdzie do jakiejś drogi, a potem wioski. Nie szła jednak zbyt długo gdyż była bardzo wyczerpana. Usiadła koło drzewa i oparła o nie głowę. Mówiła sobie, ze to tylko na minutę, ale po chwili już zasnęła. Śniła się jej Alika. Uśmiechała się i wołała ją ale po chwili z ciała jej opiekunki zaczęła płynąć krew. Rossi chciała jej pomóc, ale nie mogła ruszyć się z miejsca. Alika krzyczała przeraźliwie. - To twoja wina Rossi! Gdybym cię nie przygarnęła żyłabym. Zawsze były z tobą tylko problemy i patrz do czego nas doprowadziłaś! – wykrzyczała i wskazała na pojawiające się postacie. Byli to wszyscy mieszkańcy pałacu. Każdy z nich zakrwawiony. - Zawiodłaś nas młoda damo – powiedziała przeraźliwie chłodnym głosem Uma - Robiliśmy wszystko dla ciebie, a ty tak się nam odwdzięczyłaś! – wykrzyczał Oklo - Moja mała córeczka nigdy mnie już nie zobaczy – wyszeptała zalana łzami Janlia –To twoja wina Rossi… - Bałam się Rossi, tak bardzo się bałam – powiedział martwym głosem Gili - To twoja wina ! – wykrzyczeli razem. Dziewczynka nie mogła tego słuchać. Chciała zakryć uszy, ale nie mogła się ruszyć. Przerażona nagle otworzyła oczy. To był na szczęście tylko koszmarny sen. Był jednak tak bardzo rzeczywisty. Rossi zapłakała. Dlaczego spotkało ją coś takiego? Nie zawsze była grzeczna , ale przecież nie zasłużyła na tak wielką kare. Gdyby mogła cofnąć czas na pewno bardziej by kochała Alike i nie sprawiałaby jej tyle problemów. - Co tu robisz dziecko ? – usłyszała nagle. Serce zbiło jej szybko. Podniosła powoli głowę do góry. Stał nad nią jakiś mężczyzna. Ubrany w połatany płaszcz z kapeluszem na głowie. W jednej ręce trzymał worek a w drugiej długą łaskę. Rossi pierwszy raz widziała kogoś tak ubranego. Całe życie zamknięta w pałacu nie miała kontaktu z innym ludźmi niż mieszkańcami pałacu. - Nie bój się mnie nie zrobię ci krzywdy - powiedział mężczyzna widząc jej minę. Dziewczynka milczała nie mogła z siebie wykrztusić słowa. Nie wiedziała czy mu ufać. Alika zawsze powtarzała jej że poza pałacem żyją sami niebezpieczni i podejrzani ludzie , dlatego też nie mogła opuszczać pałacu. Sama Alika nigdy tego nie robiła. Uma jednak zdradziła jej w tajemnicy, że tak naprawdę poza ich domem mieszka sporo miłych ludzi, a jej opiekunka tylko ją straszy. Uma chyba nie kłamała. W końcu ona i reszta służby często opuszczali pałac i za każdym razem wracali. Rossi zawsze wyczekiwała ich w oknie . Pomimo zapewnień Umy o braku zagrożenia poza ich posiadłością dziewczynka obawiała się o nich. Dopiero gdy wracali mogła odetchnąć z ulgą. Teraz gdy ten mężczyzna stał nad nią nie miała pojęcia co zrobić. Wyglądał na życzliwego. Uśmiechał się do niej. Nie mógł być tak okropny jak ci co zaatakowali jej dom. - Ten las jest niebezpieczny. Nie powinnaś w nim przebywać . Znajdujemy się gdzieś w środku lasu. Gdybym cię nie znalazł mogłabyś umrzeć z głodu. Mogę cię odprowadzić do domu tylko powiedz mi gdzie to jest. Wiem, że się boisz, ale możesz mi zaufać. - Nie mam domu – powiedziała bardzo cicho. – Moi opiekunowie nie żyją. Mężczyzna przestał się uśmiechać. - Przykro mi – odpowiedział bardzo szczerze. – Nie możesz tu jednak zostać. Wyprowadzę cię z tego lasu, a potem postanowimy co z tobą zrobić. Zgadzasz się? Dziewczynka kiwnęła głową. - Zanim jednak ruszymy zjem coś- powiedział i usiadł koło niej. Z worka wyciągną bochenek chleba , kawałek suszonej kiełbasy i butelkę mleka. Podał jej kawałek chleba i kiełbasy. Rossi wzięła poczęstunek nieśmiało. Dopiero teraz poczuła jak bardzo jest głodna. - Z tego wszystkiego zapomniałem się przedstawić. Jestem Grijo Prel. Mieszkam w wiosce Darbu wraz z moją żoną i dwoma synami. A ty jak się nazywasz ? - Rossi - Śliczne imię. Mieszkasz w pobliskiej wiosce? - Mieszkałam poza wioskom. – powiedział już trochę śmielej - Ze swoimi opiekunami? - Tak. -Możesz mi powiedzieć co się z nim stało? Dziewczynka zawahała się. Nie mogła mu powiedzieć prawdy. Nie wiadomo co by zrobił. - Zginęli niedawno w pożarze – odparła- Nasz dom spłoną i tylko ja ocalałam. Uciekłam i znalazłam się w tym lesie. - To smutne co cię spotkało. Potem jadali w milczeniu. Gdy skończyli ruszyli przez las. Za nim z niego wyszli minęło sporo czasu. Słońce chyliło się zachodowi . - Pójdziemy teraz do Mismy tam przenocujemy – oświadczył Grijo Dziewczynce nie spodobał się ten pomysł. W Mism mogli się kręci mordercy Aliki i reszty jej przyjaciół. Nie mogła jednak nic innego zrobić. Grijo był jedyną szansą na przetrwanie Dotarli do wioski gdy było już zupełnie ciemno. Na ulicach nie było prawie ludzi. Co jakiś czas mogli dopiero spotkać pojedyncze osoby. Grijo zaczepił jakiegoś mężczyznę. - Przepraszam pana czy mógłby mi pan powiedzieć gdzie tu jest jakaś tania karczma w której można wynająć pokój ? - Niech pan idzie do końca tą drogą Ostatni budynek po prawej to karczma. Zobaczy pan zresztą napis: ,, Pod Dębem” To tanie i w miarę przyzwoite miejsce. - Dziękuje bardzo panu – rzekł i zaczął iść dalej a za nim Rossi. -Niech pan jeszcze poczeka – zawoła za nimi. Zatrzymali się - W wiosce kręci się pełno żołnierzy. Szukają kogoś. Sprawdzają wszystkich i nie są przy tym zbyt delikatni. Radziłbym panu uważać. Ze względu na siebie i córkę. - To nie moja.. – zaczął ale zamilkł w ostatniej chwili. Gdyby powiedział, że Rossi nie jest jego córką wyglądałoby to na podejrzane. Mężczyzna odszedł w swoją stronę a oni w swoją. Grijo i Rossi zatrzymali się w karczmie. Nie było to jakieś specjalnie czyste i zadbane miejsce, ale na jedną noc wystarczyło. Grijo sypiał w miejscach gorszych niż to. Rossi była trochę zszokowana pokojem, który dostali. Przyzwyczajona do pięknych pomieszczeń nieczuła się za dobrze w karczmie. Usiadła nieśmiało na brzegu łóżka. Nagle jej oczom ukazał się ogromny karaluch. Szedł po kocu na którym siedziała przerażona odskoczyła na bok. Grijo widząc to roześmiał się serdecznie. Strącił robaka z koca na podłogę i rozdeptał go butem. - Nigdy nie widziałaś karalucha? – spytał rozbawiony. Dziewczynka zaczerwieniła się. Było jej głupio, że nie wie praktycznie nic o świecie w którym się znajdowała. Niby wszystkiego nauczyła ją Alika z książek, ale co innego zobaczyć coś na żywo a co innego zobaczyć na ilustracji w podręczniku. Grijo przyglądał się jej uważnie. Teraz zdał sobie spraw, że jej sukienka jest zbyt ozdobna jak na jakieś chłopskie dziecko. Była też bardziej zadbana. Miała ładne, długie czarne włosy spięte srebrną spinkom .Biała skóra świadczyła o tym że nie spędzała zbyt dużo czasu na polu i zapewne też nie pracowała. Z całą pewnością nie była córką chłopów. - Jest późno i na pewno jesteś zmęczona . Lepiej będzie jak pójdziesz spać. Dobrze? Dziewczynka pokiwała głową i położyła się na łóżku. Tak naprawdę nie miała ochoty na sen. Bała się panicznie koszmarów, które znów ją mogły nawiedzić. Bała się ich bardziej niż mężczyzn, którzy zaatakowali pałac. We śnie wszystko powracało . Najlepiej nigdy by nie zasypiała. Teraz jednak musiała udawać, że chce jej się spać. Nie chciała sprawiać problemów Girjowi. - Śpij – usłyszała nad sobą i poczuła jak przykrywa ją kocem. Jej oczy spotkały oczy Girjo. Nigdy nie widziała takiego wzroku. Alika przychodziła do niej czasami w nocy i siedziała przy niej aż zasnęła. Nigdy jednak nie patrzyła tak na nią jak Girjo. Patrzył na nią z niesamowitą czułością. Czy tak patrzy ojciec na córkę? Nie wiedziała tego, ale wiedziała, że tak chciała by patrzył na nią ojciec. Rossi chwyciła go za dłoń. Girjo spojrzał na nią zaskoczony. - Nie pozwól, żeby mnie spotkało coś złego – wyszeptała Girjo uściskał mocno jej małą rączkę. - Nic ci ze mną nie grozi Rossi - powiedział – Nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził. Obiecuje. - Dziękuje Girjo – rzekła i zamknęła oczy. Mężczyzna…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rossi II — czytnik · opowiadania