fantastyka · 7 min czytania
Route 66, czyli Intersexmission 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
[Route 66] [pffff] – no tego mi było trzeba…. [pffff] - Za dzień dwa, Panie Maksiu, to się dopiero zacznie! - Eeeee, jeszcze się Panu przeje…. - Ma Pan rację, Panie Albercie… zaczekajmy, aż One same coś wymyślą. A teraz mamy wolne. Aby się nie stresować… Warunki dobre. Łóżko mamy, ciepłe odzienie, papierosy, wódka jest. Czasem piana z gaśnicy na kolację, czasem prądem (nas bohaterów, nie :] ), a w sumie, tak reasumując, nie jest chyba tak całkiem źle, co? Jak Pan się na to zapatruje, tak od serca, Panie Albercie, jak człowiek człowiekowi, jak Pan to widzi tę całą mistyfikację. Czy to naprawdę można tak, żeby kobiety… same… jak biedronki…. w waaaanieeee? - Nie no, z biologicznego punktu widzenia… w sumie…. Niechże się zastanowię… Pan pozwoli chwileczkę. Ma Pan jeszcze odrobinkę? - A tak. Uppps. Bardzo przepraszam. Proszę uprzejmie. - Dziękuję. [sniff, sniff]… No bo wie Pan, Panie Maksiu, partengogenogenoneza, to przeszłość. Teraz mamy XXI wiek. Invitro wychodzi z mody,[..] no a my tu siedzimy jak dwa jełopy, zamiast za robotę się jakąś wreszcie wzięć. - Nie, no Panie Albercie! Hehe. Ja Pana nie poznaję! Trzeba było tak od razu mówić! A nie jakieś tam szlochy, fochy. Ja tu Pana ostatnią kropelką wódki z XX wieku przemyconej częstuję z dobrego serca mojego krwawiącego i bolejącego okrutnie na te trutnie kobiecej natury co nas kurde tutaj umieściły za karę a rozbierać to się nie chcą nawet w windzie… No bo wie Pan, Panie Albercie. To do człowieka nie podobne, nie mówiąc już o Płci Przeciwnej… no bo, jak to Panu powiedzieć zwyczajnie… no tak, jak, jak to w naturze no, jak dwa bociany mają stukać dziobem, to im nie wychodzi na raz za bardzo, tak? No i jak już te dwie dzioby… - Kurde, Panie Maksiu, niech Pan zachowa chociaż pozory. O co właściwie Panu chodzi? Może Pan tak zwyczajnie? - No tak, no. Panie Albercie…. - Wiem, wiem, chodzi pewnie Panu o to, że jak chłop nie może z babą w windzie, to kogo innego pośle, tak? - Nie, nie o to mi chodziło dokładnie. To była poprzednia część naszych przygód. Seksmisja 1. Teraz mamy sequel. I trzeba by coś wymyślić inaczej trochę. Jakaś ryba może na kolację, albo zabijemy kota zdechłego jakiegoś, no sam już nie wiem, no. Niech Pan coś może wymyśli. Pan człowiek wykształcony, po studiach itd. Nie, żebym chciał Pana obrazić, ale może Pan bardziej obyty jest ode mnie i może Pan po prostu tak zwyczajnie mi powie. Powie mi Pan? - Ale co, do cholery, no!? - No właście nie wiem!!!!! - A dajże mi Pan spokój wreszcie z tymi swoimi pomysłami. Pan jest nieodpowiedzialny zupełnie! Precz mi stąd z tymi zapałkami! Co Pan, z Ery Złomu jest jakiejś czy Ery Zapałczanej? Teraz bomby wodorowej używamy do zapalania papierosa. Panie Maksiu….. [Albert pokręcił z dezaprobatą własną głową, jakby co ;)] – Teraz mamy XXI wiek! A nie jakieś średniowiecze. Gdzie Pan się uczył w ogóle, co? Ile Pan ma lat? Z drzewa Pan spadł jakiegoś do ścieku buraczanego? Stąd Pana przynieśli do tej nory, w której teraz siedzimy jak dwa majtalce w jednej bajce, no. Ja myślę, że