Fantasy · 4 min czytania
Rozdroże
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zamknij swe oczy. Zobaczysz rozdroże. Jedna droga wiedzie do codzienności druga w objęcia wyobraźni. Co powiesz? A tak, przecież to tylko bajka. Nie to nie bajka. Bajką nie jest to, co nie jest twoją codziennością. Nie ma bajek jest tylko to co zdołasz pojąć. Lecz pojęcie świata zależy tylko od tego jak patrzysz. Ja wybrałem drogę w którą wiał wiatr. Wiatrem było łkanie, łkanie tego co umiera w pędzie świata. Co znalazłem na końcu drogi? Nie ,ona się nie kończy ale spotkałem tam to, co zostało zapomniane. Widziałem dawnych bogów, postacie z tego co zwiesz bajkami, oraz rodzeństwo było ich troje: jeden chłopak i dwie dziewczyny. Oni przewodzili po tej drodze odrzuconemu. Podszedłem do nich. Chłopak spojrzał na mnie i powiedział „witam na drodze ze szkła” . O co mu chodziło? Tego do dziś się nie dowiedziałem ale wręczył mi też dwa kwiaty lilię oraz lotos1 poczym poszedł dalej i znikł we mgle razem ze swoimi siostrami. Ja szedłem dalej. Ujrzałem miasto. Lecz zaraz znikło. Zdążyłem tylko przeczytać napis „Atlantyda”. Na drodze spotykałem także Konfucjusza. Przebrany był za kupca. Wręczył mi tylko małą karteczkę ze słowami:” Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia.”. O co mu chodziło? Wtedy jeszcze nie wiedziałem, więc poszedłem dalej. Na mej drodze znowu stanął kupiec, ale tym razem był to William Szekspir. Gdy mnie ujrzał podarował mi księgę, w której spoczywał nowy dramat zwany „Dramatem Drogi”. Księga zaczynała się od słów „Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne.” Dalej nie widziałem kupców lecz żebraków. Krzyczeli oni że nie istniej coś takiego jak marzenia, że wyobraźnia to tylko mit. Było ich wielu. W większości wyglądali poważnie i spokojnie, część z nich miała twarze butne i gniewne. A reszta? Resztą byłem ja i piach na drodze. Idąc z wiatrem dotarłem do Miasta Bram. Nie, nie wiem czy się tak nazywało ale takie imię nadałem mu ja. Dlaczego?…