pisarstwo · 10 min czytania
Rozdział 1 Sen bytu na tle zapomnienia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Można otworzyć oczy i zobaczyć słońce na niebie lub księżyc w pełni, lecz tylko jedna osoba na świecie, otwierając po raz pierwszy oczy w swoim życiu, zobaczyła wszystkie tomy dzieł Lenina ułożone od tyłu. Edgar nie pamiętał swojego pierwszego obrazu spoza łona matki, lecz wiedział, że urodził się na strychu naprzeciw regału z starymi książkami. Matka zawsze obawiała się o przyszłość Edgara, gdyż bała się, że miejsce jego urodzenia ukształtuje jego psychikę, tworząc z niego fanatycznego głosiciela myśli socjalistycznej. Ojciec Edgara Antoni nie myślał o Edgarze w ten sposób, mówiąc prawdę prawie w ogóle o nim nie myślał, zaraz po odebraniu informacji o nadchodzącym dziecku jego miłości od Anieli Bronickiej, uciekł do Kanady skąd wyemigrował do USA i tam założył firmę produkującą części do suszarek „Atonio & Igor”. Żaden Igor wcale tam nie pracował, lecz Antoni uważał, że suszarki cieszą się największą popularnością wśród włoskich i rosyjskich imigrantów i ten zabieg reklamowy miał nadać firmie przyjazną dla nich nazwę. Antoni nie wiedział, że sprzedając części do suszarek przyczynił się przez 20 lat kariery w tej branży do zgonów 253 osób w tym dwóch Włochów i jednego Malezyjczyka o pochodzeniu rosyjskim, oni wszyscy zazwyczaj nieumyślnie podczas kąpieli opuszczali włączoną suszarkę do wanny i ginęli wyniku porażenia prądem, tylko dwie osoby spośród 253 zostały zabite umyślnie za pomocą suszarki: Simone Perrotta został spętany przez dłużników i wrzucony do wanny z czterema włączonymi suszarkami, a Fabio Grosso w niewyjaśnionych okolicznościach zastrzelił się za pomocą suszarki. Antoni nie wiedział też wielu innych rzeczy, a najbardziej istotną z nich, był fakt, że jest ojcem Edgara Werta, autora najbardziej kasowego scenariusza w dziejach Hollywoodu. Edgar od pierwszych swych dni był jedną z bardziej niepozornych postaci na świecie, krąży wśród kolegów jako krzewiciel teorii pacyfistycznych, co wiązało się z odbieraniem wielu ciosów od rówieśników wieku przedszkolnym, lecz nigdy się tym nie przejmował, miał ważniejsze sprawy na głowie. Dorastał w pewnej nieświadomości swych męskich obowiązków będąc wychowywanym prze matkę pielęgniarkę i swego przybranego ojca sapera na emeryturze, który zwykł mówić – To bzdury, że saperzy mylą się tylko raz ja osobiście pomyliłem się w swym fachu 24 razy i jeszcze żyję - temu przemówieniu zazwyczaj towarzyszyło drapanie się po protezie lewego ramienia lub polerowanie prawej sztucznej nogi, lecz tak naprawdę Edgar zapamiętał do końca życia inne słowa ojczyma – Nigdy nie wahaj się próbować - i po latach zdał sobie sprawę, że stały się one jego mottem życiowym. Te próby miały w jego życiu zgoła odmienne skórki niż u jego ojczym sapera, posiadał wszystkie kończyny a na dodatek, ciężko krocząc ku celu powoli osiągał upragnione cele nie ważne jak trudne by były. Na początku jego marzenia spełniały się w powolnym tempie, minęły dwa lata zanim skończył jadać zupę mleczną w przedszkolu i tylko, dlatego, że wykryto u niego uczulenie na mleko, w szkole podstawowej zapragnął nie dostawać więcej już po „mordzie”, więc nagle pomiędzy klasą 3 a 4 urósł 30 cm, w gimnazjum zakochał się w Natalie Portman, ale nie miał z tym związanych żadnych konkretnych marzeń, lecz w liceum jego marzenia się ukształtowały dość niespodziewanie i zapragnął być sławny oraz kochany przez Natalie Portman. Na pierwszy rzut oka było to nieosiągalne, ja znana zagraniczna gwiazda może poślubić nieznanego człowieka, bez żadnego dorobku, ale Edgar wiedział o tym i postanowił popracować nad sobą. Najbliższa droga do jego miłości wiodła przez branże filmową, więc postanowił tam zakotwiczyć swe marzenia. Nie wszystko wychodziło mu od razu, najpierw musiał stać się przystojny, a w byciu przystojnym mało ma do powiedzenia sam wygląd, co styl bycia i odżywiania. Pewnego dnia, gdy Edgar wybrał się do pobliskiego sklepu z zdrową żywnością i tam poznał Agnieszkę. – Przepraszam – odezwała się w jego stronę piękna, długo włosa blondynka - czy mógłbyś mi podać maść z łajna wielbłąda? Edgar zareagował z wyjątkowym wdziękiem zmieszanym z szokiem, mówiąc, – co? – - Taka brązowa tubka – odpowiedziała, uśmiechając się Agnieszka. - Łajno wielbłąda, jak to może smakować, pewnie jak masło orzechowe? – odpowiedział Edgar i w tym momencie z sekundy na sekundę stał się przystojny duszą bijąc na głowę Orlando Blooma i tym podobnych przystojniaków, słysząc śmiech Agnieszki zastanawiał się „jak ja wymyśliłem ten tekst, może jestem jakimś apostołem i Bóg mówi przez mnie”. - Pewnie tak – wyrzuciła z siebie Agnieszka myśląć sobie „już dawno nikt mnie tak nie rozbawił”, dziewczyny pokroju Agnieszki nie miały skomplikowanych myśli, lecz ich wygląd je do tego uprawniał. - A do czego to