Przyjaźń · 7 min czytania
Rozdział 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Moje serce zaczęło bić jak szalone. W tym momencie on uśmiechnął się do mnie i podszedł do lady Wziął „menu” do ręki ,popatrzył na nie i powiedział: -Poproszę ruskie pierogi, jak pani będzie tak uprzejma. Patrzyłam na niego jak w obrazek. Stał przeze mną mężczyzna, który wyglądał jak anioł z nieba. Syciłam oczy każdym detalem jego opalonej twarzy: owalną męską szczęką, wystającymi kośćmi policzkowymi, gładkim jak marmur czołem przesłoniętym częściowo jak czarne jak węgiel włosy ,łagodnym łukiem pełnych warg wykrzywionych teraz dla mnie w uśmiechu… Jego oczy zostawiłam sobie na koniec, wiedząc, że kiedy już w nich utonę, jak nic zapomnę o całym świecie. Były obramowane gęstym wachlarzem czarnych rzęs i miały kolor ciepłego brązu. Kiedy się w nie wpatrywałam ,czułam się cudowne-jak gdyby moje kości zmieniały w watę. Urzeczona jego urodą ,stałam i wpatrywałam się w niego. Wnet „boski” przemówił do mnie.: -Halo, proszę pani? Ocknęłam się gdy do mnie powiedział: -Oj, przepraszam, zamyślałam się, co Panu podać – zapytałam się: -Ruskie pierogi –odpowiedział -Coś jeszcze do picia?- zapytałam się -Sok pomarańczowy ,a jak mogę się zapytać to o czym Pani myślała?- spytał się O Boże…tylko nie to, nie mogę powiedzieć mu , że o Nim myślałam, bo inaczej chłopczyk się wystraszy i ucieknie. Pomyślałam przez chwilę i odpowiedziałam: -Oj, tam o takich rzeczach nic ważnego. Popatrzył się do mnie i uśmiechnął. Spojrzałam w jego piękne oczy i zauważyłam ,że dziwny sposób na mnie patrzy. - Dlaczego się na mnie tak się dziwne na mnie patrzysz? Mam coś na twarzy? Jestem brudna czy co? – zapytałam się -Nie…nic z tych rzeczy ,z Panią twarzą jest wszystko porządku-odpowiedział Uśmiechnęłam się do niego i podałam mu tacę ruskimi pierogami. Wziął do ręki widelec i zaczął kroić pierogi. Ponownie się do mnie spojrzał i uśmiechnął. Znienacka oznajmił: -Zaczerwieniła się Pani-zauważył -Naprawdę ?-wybąkałam -Tak-odpowiedział -Nie zauważyłam – szepnęłam do niego. -A co taka piękna kobieta jak Pani robi tutaj?- zapytał się. -Gdzie tutaj?- zapytałam się z ciekawością -W tej knajpie, powinna Pani pracować w gdzieś indziej np: jako modelka –oznajmił -Czy był to komplement?- zapytałam się -Zdecydowanie tak – odpowiedział Dojadał ostatni kęs pieroga -Ile płacę?- spytał się -piętnaście złotych – oznajmiłam Wyjął z tylu spodni swój portfel i podał mi dwadzieścia złotych. Przyjęłam od niego te dwadzieścia złotych i wsadziłam pieniądze do kasy. -Reszty nie trzeba –stwierdził Gwałtownie wstał z krzesła, mrugnął do mnie zmysłowym oczkiem .Podszedł do drzwi wyjściowych i zniknął.
Ja stałam jak ta idiotka patrząc drzwi wyjściowe .Ocknęłam się po paru sekundach doszło do mnie ,że on tak po prostu sobie poszedł nie wiedziałam czy mam do niego biegnąć.Czy czekać na niego, aż on wróci? Doszło do mnie ,że straciłam najprzystojniejszego faceta, który mógł być mój. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że jest za dziesięć trzecia i zaraz skończę swoją pierwszą zmianę. Zdjęłam fartuch-kelnerki i rozpuściłam włosy. I wyszłam z knajpy. Kiedy szłam ulicę, myślałam o tamtym facecie i o tym jego słodkim uśmiechu. Jaka ja jestem głupia! Pozwoliłam takiego mężczyźnie tak po prostu odejść! Zbliżałam się do wieżowca, weszłam do winny i pojechałam na siódme piętro do mojego mieszkania. Zbliżając do drzwi mieszkania wsadziłam do torebkę dłoń i grzebałam w torebce szukając kluczy. Znalazłam je po krótkim czasie wsadziłam klucze do zamka i przekręciłam. Weszłam do…