Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Rozdział 3 - Bal

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zegar wybił 6.15 gdy Elizabeth zerwała się z łóżka na równe nogi. Była zlana potem, potargana i w ogóle wyglądała beznadziejnie. Miała okropny sen. Śniło jej się, że miała gromadkę rudych dzieci z Alberthem. Nie miała nic do rudości dzieci, ale było ich tam z tuzin! W dodatku ojcem ich był ten baran. Uspokoiła się. W pokoju na pierwszym piętrze panował mrok. Fakt, zasłony były zasłonięte. Usiadła na łóżku i bezsensownie wpatrywała się niby to w drzwi, jednak myślami była gdzieś daleko na przyszłym balu, wyobrażając sobie tragiczną scenę zaręczyn. Było jej słabo na samą myśl o tym. Siedziała tak na łóżku myślami błądząc i szukając wyjścia z tunelu. Była taką myszką uwięzioną w czarnym tunelu poszukującą światła. Było już wpół do siódmej gdy się podniosła. Podeszła do okna i odsłoniła zasłony. Za oknem była mgła, przez którą przebijały się nikłe promyki bladego słońca. Dało się słyszeć krzątanie Marry na dole, która przygotowywała posiłek. Dziewczyna usiadła przy toaletce i wpatrywała się w lustro. Po chwili wzięła szczotkę w rękę i zaczęła czesać swoje blond włosy. Robiąc to, z jej oczu spływały łzy. Nie wiedziała dla czego. Już niedługo miała zostać panią na dworze królewskim, jednak ona tego nie chciała. Nie to było jej pisane. Kochała swój dom. Kochała Warnner Manor. To był jej dom a nie jakiś zamek, pałac czy co to jest. W szlafroku zeszła na dół na śniadanie. Co było wielkim dla niej zaskoczeniem, jej matka siedziała przy stole i oczekiwała jej. Eliza zasiadła za stołem i już miała zacząć pałaszować jajecznicę, gdy matka krzyknęła "Nie!". Aż upuściła łyżeczkę na ziemię. "To już nawet śniadanie nie można normalnie zjeść!?"-zapytała siebie w myślach. Matka patrzyła na nią chłodno. -Idź się ubrać przed zjedzeniem posiłku-powiedziała szorstko. Elizabeth popatrzyła na nią tempo. "A więc chodzi tylko o to? I dla tego nie mogę zjeść normalnie śniadanie? Żałosne..."-takie myśli pałętały jej się po głowie. -Nie pójdę bo jak ty jesz w piżamie to jest dobrze-powiedziała złośliwie.-Ja też mam prawo zwłaszcza dzisiaj. I biorąc od Marry czystą łyżeczkę zaczęła jeść. Matka skrzywiła się i powiedziała "Nie mam ochoty już jeść". Po tych słowach odeszła od stołu. Służąca zabrała jej talerz i z niezadowoloną miną zaniosła go do kuchni. Blondynka skończyła właśnie jeść i piła herbatę. "Malinowa. Taka, jaką lubię"-myślała rozkoszując się smakiem napoju. Wstała i ruszyła do łazienki. Szła korytarzem. Czerwony dywan, lekko żółtawe ściany a na nich obrazy. Na rogu korytarza jakaś dziwna rzeźba. Weszła do łazienki. Puściła gorącą wodę. Musiała się odprężyć. Zdjęła z siebie szlafrok i koszulę nocną i weszła do gorącej wody. Głośno westchnęła. Te zielone ściany, te lustro naprzeciwko niej. Czuła się tak, jak by miała opuścić to miejsce na zawsze. Gorące strumienie wody pieściły jej ciało. Czuła się wspaniale. Było jej ciepło i tak rozkosznie. Tego jej brakowało. Odprężenia. Wyszła z wanny i owinęła się ręcznikiem. Weszła do swojego pokoju. Był taki jak go zostawiła. Za oknem już było widno, a słońce wisiało wysoko. Dziewczyna rozejrzała się w około. Jej wzrok napotkał szafę. Ruszyła ku niej z zamiarem znalezienia tej nowej sukienki, którą tata przywiózł jej z Hiszpanii. Obwiązana ręcznikiem, z ręcznikiem na głowie, grzebała w szafie szukając kreacji. Już ją miała. Jej ręka dotknęła gładkiego materiału zielonej sukienki. Pociągnęła ręką i... Cała zawartość szafy na nią wyleciała. Wtedy rozległ się dźwięk otwieranych drzwi i do pokoju wkroczyła Lily Luna. -Co Ty u diaska wyprawiasz?-zapytała zdziwiona widokiem jej z kapciem na głowie, i wszystkimi kreacjami przygniatającymi ją. -Próbowałam wyciągnąć sukienkę i wszystko na mnie wyleciało-odpowiedziała z lekkim rozbawieniem. Rudowłosa stała z dziwnym wyrazem twarzy. Nagle, zupełnie bez ostrzeżenia, zaczęła się śmiać, aż upadła na łóżko śmiejąc się do łez. Eliza nic z tego nie rozumiała. -Z czego się śmiejesz?-zapytała przyjaciółkę, która nadal tarzała się na łóżku. Popatrzyła na nią. -A jak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rozdział 3 - Bal — czytnik · opowiadania