Romans · 5 min czytania
Rozdział Czwarty z Życia Kistune
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Demon był... Inny. Taki.. Tajemniczy. Tak, to dobre określenie. Nie pamiętam jak znalazłam się na polanie wraz z innymi obozowiczami ale ręce pełne miała chrustu na opał. Może spałam? A potem zaspana i zamyślona wstałam? Odetchnęłam. Kevin podszedł do mnie spokojnie i odebrał patyki. - Dobrze się czujesz? Blado wyglądasz? Uśmiechnęłam się. Chodź prawdę mówiąc nie miałam ochoty się uśmiechać. Udobruchało go to chyba. Odszedł i wraz z chłopcami zaniósł chrust do zamku. Chcieliśmy zrobić sobie ognisko,.ale zapowiadali deszcz. Musielismy zadowolić się starym, umorusanym kominkiem w wielkim salonie i obitymi w starą skórę kanapami. To dobrze, na marmurowej podłodze było by nam zimno. Usiadłam na pieńku i wpatrzyłam się w słońce wychylające się zza pojedynczych gałęzi sosny. Cieszyłam się ostatnimi słonecznymi chwilami. Przymknęłam oczy i pozostawiłam moją twarz w objęciach słońca. Powinnam się cieszyć. Gdy wrócę matka pewnie zabierze mnie stąd. Ale czułam coś... Coś co podpowiadało mi, ze będzie inaczej. Że coś będzie nie tak. Wolałam o tym nie myśleć. Rysowałam same czarne scenariusze. Zastanawiałam się.. Czy spotkam jeszcze kiedyś Demona? Teraz, kiedy tak myślę, chciała bym go poznać. Zdjąć jego niewidzialną maskę i zobaczyć go. Zobaczyć to co pod nią kryje. Zastanawiało mnie jaki jest. Moze okrutny? Może wcale nie powinnam chcieć go poznawać? Ale chciałam. I nic tego nie zmieni. Na razie. Poczułam cień na twarzy więc uchyliłam powieki. Chmury zakryły słońce. Powinniśmy wracać. Wstałam i wraz z innymi dziewczynami wyszłam z lasu kierując się ku staremu zamkowi, który dzisiaj miał być dlanas jedynym schronieniem. Obawiałam się, że nie bardzo bezpiecznym. To nie wyglądało na tylko deszczowe chmury [...] Burza. To, to czego się obawiałam. Okna nie były zbyt szczelne ale chłopcy zrobili co mogli. Drzwi zamknęliśmy na klamkę i teraz każdy ściśnięty był na jakiejś kanapie i obrzucony przynajmniej trzema kocami. Dobrze, ze przynieśliśmy to drewno. Obawiam się, że nie pożylibyśmy długo. Aż trudno w to uwierzyć. Jeszcze godzinę temu słońce prażyło tak, że każdy chodził w podkoszulkach i krótkich spodenkach. Teraz słyszłam nawet najmniejszy szmer a wiatr świszczał w szybach tak, ze prawie wszystko wygłuszał. Byłam wystraszona? Nawet bardzo. - Skoro już tutaj jesteśmy może Kitsune opowie nam coś o sobie? W końcu to wycieczka na jej cześć. Powiedział to jakiś chłopak. Właśnie... Jakiś! Zdałam sobie sprawę, ze oprócz Kevina…