Fantastyka · 10 min czytania
ROZDZIAŁ DRUGI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
ROZDZIAŁ DRUGI
Ranek.Kontrowersyjna pora dnia.Z jednej strony pozytywny znak,że przeżyło się kolejny dzień.Z drugiej-nieubłagany sługa kapitalizmu , który nakazuje rolnikom siać, piekarzom piec , a skąpym sklepikarzom otwierać po kryjomu zamki w kasach.Nie wiadomo więc czy gdy wstaje ranek należy się cieszyć czy nie.Stąd kontrowersje.Mój prywatny ranek nie miał nic wspólnego z odhaczaniem dni w kalendarzu ani z z codzienną pracą anonimowych dorobkiewiczów.Mój ranek przyniósł mi totalny chaos,ogarniający z wolna cały umysł ,z powodu wczorajszych omamów , oraz widok twarzy Łukasza.Spał u mnie.Po raz pierwszy od wypadku, od tej tragicznej środy ktoś ze mną spał.Spaliśmy tak jak kobieta zwykła sypiać z mężczyzną i ktoś obdarzył nas spokojnymi snami, które w końcu połączyły się w jeden sen.Nasze ciała również się połączyły tej nocy.Chłonęłam każdym skrawkiem skóry jego skórę.Był na mnie, we mnie ,nagi i mokry.Piękny.Czułam grę jego mięśni na ramionach.Był silny i delikatny zarazem.A jego zapach...Był jak narkotyk.Ranek,który nastał po tej nocy był podobny do wielu ranków z Krystianem.Wiedziałam jednak ,że nie mogę tego ranka uznać za lepszy. Był inny ale nie lepszy.Dziwne uczucie zabraniało mi zdejmować ranek z Krystianem z piedestału.W tej właśnie chwili kiedy leżałam z zamkniętymi oczami na wpół obudzona na wpół pogrążona we śnie powrócił obraz jednego z tych ranków właśnie.Pamiętam , że był wtedy marzec.Słońce wstawało coraz wcześniej.Niesamowite jak wiele kolorów zarejestrowałam-kolor nieba-szaroniebieski, kolor tapet jasnożółty.Pamiętam naszą granatową, zimną pościel i jego zielone oczy.Takie szczere,niewiarygodne ile potrafił nimi powiedzieć.Wiedziałam co się dzieje w jego głowie patrząc właśnie w oczy.Widziałam w nich siebie taką jaką naprawdę byłam.Bez zbędnej cenzury i korekty.Jedyny człowiek ,który pozwalał mi zawsze i wszędzie być swobodnie sobą.Nie potrzebowaliśmy słów.Jakbyśmy byli złączeni jakąś nicią czy czymś takim.Gdy brakowało mu tych słów zawsze wiedziałam co chciał powiedzieć,często mówiliśmy to samo w tym samym momencie.Słowa były mało ważne.To dodatek.Zwieńczenie myśli.Brakuje mi tych myśli...Brakuje mi myśli, które wyrażał swoim głosem.Za nim też tęsknie.Niski,trochę eteryczny taki ,który świetnie intonuje bajki na dobranoc.Rozpamiętując to nie byłam w łóżku z Łukaszem.Byłam z Krystianem.Obudził mnie dotykając ustami policzka.Przeszły mnie takie rozkoszne ciarki.Odwróciłam się.Krystian leżał wsparty na lewym boku i uśmiechał się.
-Dzień dobry-powiedział.Bez żadnego kochanie czy kotku.Krótko, "Dzień dobry".Wiedział ,że nie potrzebuje lukrowanych pseudonimów.W tym lakonicznym powitaniu było więcej ciepła i uczucia niż zdołało by pomieścić 10 pieszczotliwych określeń.Spytał czy chrapał i co mi się śniło.Nie pamiętam co odpowiedziałam.Przysunęłam się tak ,że nasze oczy znalazły się na tym samym poziomie.Przyciągnął mnie do siebie,objął i zaczął delikatnie dotykać moich pleców. Niby zwykłe wydarzenie-okazywanie sobie uczuć.Ja potrafiłam w tym znaleźć jakąś magię , może nie mistykę bo to za poważne słowo , ale magię.Jak każdy facet dawał mi poczucie bezpieczeństwa , kochał nad życie itp.Ale z nami było jeszcze inaczej.Potrafiliśmy oboje będąc obok siebie nie zwracać uwagi na innych. Nie chodzi o to ,że lizaliśmy sie ostentacyjnie w autobusie jak niewyżyci gimnazjaliści.Nie.Potrafiliśmy stworzyć wokół siebie taki dziwny mikroklimat.Bańkę czy też otoczkę, która nie wpuszczała nikogo pomiędzy nas niezależnie gdzie się znajdowaliśmy i z kim.Owszem widzieliśmy świat poza sobą , nikt nie uważał ,że się izolujemy , bo też nikt o naszej faktycznej izolacji nie wiedział.Było nam niesamowicie dobrze ze sobą i gdyby na świecie brakło innych ludzi nie obchodziło by nas to bo mieliśmy siebie.Tak bardzo należałam do niego , że nie dopuszczałam do siebie myśli , że może go kiedyś zabraknąć.I gdy tak leżałam w tej granatowej pościeli patrząc na niego czas stawał się dla mnie nieważny, mogło go równie dobrze nie być.Nie był mi potrzebny kiedy obok był Krystian.Nikogo innego nie potrzebowałam-rodziców,Boga , kobiet na poczcie.Wystarczyła mi jedna osoba,Krystian był substytutem całego świata , który znałam i który straciłam.Musiałam na nowo świata się uczyć...
Krystian wstał , musnął lekko mnie po ramieniu i poszedł do kuchni zrobić śniadanie.Dzisiaj ewidentnie jego kolej.Po chwili przyniósł do łóżka kawe z mlekiem i kanapki.
-Wsuwaj dziecinko-rzucił i uśmiechnął się po raz kolejny bo widział jak nieudolnie próbuję go uderzyć poduszką...
-Witaj skarbie-powiedział inny głos zamiast zwykłego