Fantastyka · 3 min czytania
Rozdział Pierwszy Kamieni Świata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział Pierwszy
Noc była upalna. Na domiar złego Arthed musiał założyć na nich barierę antymagiczną, która wewnątrz miała ponad trzydzieści stopni. Wszyscy czworo szli po pustyni. Zillas Highwind został wybrany na wodza, ponieważ był już kiedyś w tych rejonach. Arthed Bearheart - arcydruid, był starym przyjacielem Zilla. Trzy dni temu spotkali się w Evenpoincie i postanowili wybrać się w te strony, by zdobyć arfetakt Gorgony. Nie byli dosyć silni, by pokonać bestię strzegącą skarbu, lecz szczęśliwym trafem, napotkali dwóch krasnoludów. Nosili imiona Dervin i Kern. Zill, podczas jednej z jego licznych wypraw na smoki uratował życie. Wiedział, że przyczyną ich wpadki nie była ich słabość, lecz chęć sprawdzenia swoich nowych platynowych pancerzy. Mogłoby to się dla nich skończyć tragicznie, lecz Zill, rzucił na smoka jedyne zaklęcie, jakie znał – ogłuszający pocisk. Później stoczył z ogłuszonym smokiem walkę. Potyczka była krótka. Cięcie i zręczny unik. Smok dostał w lewe skrzydło. Zawył. Zillas skoczył nad smokiem i wbił mu klingę miecza w potylicę. Smok miał zadać swój ostatni cios. Za wolno. Miecz Zilla, Everett, był już był nad jego pyskiem. Wbił mu go pomiędzy oczy.
- Daleko jeszcze? - Niecierpliwił się Kern. Od początku wyprawy ciągle marudził. - Arthed, masz już wystarczająco dużo mocy by otworzyć teleport ? - Zapytał Zill. - Myślę, że tak. Podaj…