Akcja · 3 min czytania
Rozdział trzeci. Edward - Historia własna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Edward oraz Barth byli w starym lesie. Szli po nie utartych szlakach, rozmawiając o matce oraz tym co może się stac. Zatrzymali się na skraju lasu, dziadek wyczytując mapę przyglądał się terenowi, który mieli przed sobą.
- Z mapy wynika, że to tutaj – rzekł staruszek – chodźmy. - Dziadku przecież tutaj nic nie ma. - Chodź pokaże ci.
Wyszli zza pagórka i zobaczyli wysoki mur, który niemal lśnił swoją bielą. Barth dziwił się, że tego blasku nie widział jeszcze za wzgórzem. Za miastem wznosiły się ośnieżone góry. Barth patrzył i nie wierzył, że jest tam ujemna temperatura. Pomyślał jak dobrze by było w takim upale wskoczyc w puchowy śnieg. Nie, dośc użalania się nad sobą, trzeba ratowac mamę.
- Młody trzymaj się obok mnie, te miasto jest dosyc duże mógłbyś się zgubic.
Wielkie wrota stały otwarte, przechodząc przez nie Barth zauważył, że jest tam nieco chłodniej. Szedł zgodnie ze wskazówką dziadka obok niego, rozglądając się na domy i pałace. Nagle zatrzymali się przy niedużej chatce, która wyglądała na dosyc starą. Zapukali do dźwi. Otworzyły się i ukazał się w nich chudy młodzieniec, o jasnych włosach, oraz oczach ciemnych jak dno studni.
- Witaj Edward! – powiedział uściskując mu delikatnie dłoń. - Cześc Virthin – rzekł z uśmiechem. - Przyprowadziłeś kolege? - Nie, to mój wnuczek Barth. - Oh, witaj Barth jestem Virthin, przyjaciel twojego dziadka – uścisnął mu dłon, bardziej delikatnie niż w przypadku dziadka.…