Inne · 6 min czytania
Rozdział trzeci z Życia Kitsune
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obudziłam się. Chodź przebudzeniem tak sensownie nazwać tego nie można. Nie widziałam nic. Kompletnie nic, jakby ktoś odebrał mi światło. Leżałam na czymś miękkim, byłam przykryta kocem. Tak, to by koc. Czułam.. ze ktoś stoi nade mną. Czułam jak opiera swoje ręce obok moich ramion a jego kolana 'wbite' zą w łóżko tuż obok moich bioder. Czułam jego ciepło, oddech. Człowiek? Miałam nadzieję. Nie zarczało. Przymknęłam oczy. Boję się ciemności, chodź jak patrzeć na to z innej strony to ciemność... jest jak nieznane. A więc boję się nieznanego. Boję się tego pomieszczenia, tego człowieka i tego co zamierza. Zacisnęłam mocno oczy i starałam się nie wybuchnąć histerycznym szlochem. W tej chwili na moje powieki padło światło, bałam się otworzyć oczy. Analizowałam każdy ruch, każdy oddech. Ale ten ktoś, przyjmijmy, ze to by on ( ponieważ 'ktoś' jest rodzaju męskiego słowem ) nie poruszał się. Owszem. Czuąm na swojej brodzie jego wolny, równy oddech. Powietrze wypychane było przez nos, zwarzajac na to z jakim impetentem we mnie trafiało. Poczułam jak unosi prawą rękę. Czułam się jakbym zaraz miała zemdleć. Po moim policzku popłynęła łza. Jedna, jedyna po czym ktoś deliaktnie odgarną mi włosy z czoła. Ekhem? Nie tego się spodziewałam. Ale to nie zmieniło faktu, ze gdy czułam jego dotyk czułam jakbym stała się matną kukiełką, drewnianą, która nie może się poruszyć. - Czemu płaczesz? Usłyszałam ten gos. Jego głos. Głos.. ze wczoraj? Chyba tak, straciłam poczucie czasu. Otworzyłąm szybko oczy i otarłam łzy. Chciałam go z siebie zepchnąć i wykrzyczeć mu pytanie 'czemu wisiał nade mną jak kat nad duszą' ale przypomniałam sobie o tym, ze nie mogę, jest za silny. Z bezradności zaczęłam się śmiać a gorzkie łzy, które do tej chwili ukrywałam zaczęły płynąć po moich policzkach jak słona rzeka. Przekręciłąm się na bok i zaczęłam po chwili szlochać w poduszkę z bezradności. Strach mnie omamił. Kurcze, w sumie nie miałam powodów do płaczu. Ale płakałam. Czułam jego rozbawiony wzrok na sobie. Taaa... Po chwili usiadłam ocierajac łzy co umożliwił mi tym, że wreszcie się odsunął i usiadł na krańcu mojego łóżka. - Gdzie ja jestem? Zadałam pytanie a zaraz potem rozglądnęam się po pokoju. Mogę szczerze powiedzieć - zatkało mnie. Co my? Przenieśliśmy się w czasie? Nie umiem opisać tego pokoju.. Tego pałacu! Ten 'pałac' wyglądał jakbyśmy własnie byli gdzieś na średniowiecznym dworze królweskim. Myślałam, ze z wrazenie.. nie, nie, nie.. Dość tego. Nie będę mdlała. - W moim domu. Jak się czujesz? Zemdlałaś wczoraj. Jakoś trudno było mi przypomnieć sobie to co zaszło wczoraj. Kurcze, przyjechaliśmy, poszłam spać, grała muzyka, zobaczyłam jego i... film mi się urwał. Pokręciłam gową i wstałam z rezygnacją, co teraz, co teraz, co teraz? W pół kroku zatrzymałam się patrząc tępo przed siebie. KEVIN! Kurcze, która godzina? Rozejrzałam się, nigdzie nie byo zegarka.…