Erotyka · 8 min czytania
Rozkminy... hm.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przenieś moje myśli do swojego serca. Zajrzyj w moje marzenia i zobacz czy Cię tam nie ma. Wejdź w moje słowa i poszukaj w nich mojej duszy. Spójrz mi w oczy i zobacz, czy widzisz w nich ten płomień radości co kiedyś rozpalał serca wszystkich w koło? Utraciłam sama siebie. Zatraciłam siebie w Twoich oczach. Część mnie wciąż jest w Tobie. Mnie dogoniła ciemność, przed którą ucieka każdy z nas. Kiedy ja biegłam w stronę światła ona niespodziewanie chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w odchłań zapomnienia. Tam wypiłam kielich po brzegi wypełniony cierpieniem. Ze łzami w oczach opróżniłam go do samego dna. Kiedy ciemność uwolniła mnie ze swoich więzów świat stał się dla mnie szary i niezrozumiały. Po prostu, nie mogłam oszukać swojego przeznaczenia. Czuję Cię. Otaczasz mnie. Jesteś we wszystkim co jest wokół mnie. Jesteś w każdym promieniu słońca, jesteś w blasku każdej gwiazdy na nocnym firmamencie, jesteś w śpiewie ptaków i szumie wiatru. Jesteś w każdej kropli wody. Jesteś każdym powolnym biciu mojego serca. Jesteś w każdej komórce mojego ciała. Jesteś w każdym słowie wydobytym z moich ust. Kryjesz się w każdym moim oddechu i w każdym dźwięku piosenki. Chowasz się w moim cieniu i w każdej mojej łzie. Więc jak mam od Ciebie uciec skoro jesteś częścią mnie ? Mam sprzeciwić się samej sobie i całemu światu tylko po to byś już nie mogła być moim oddechem, moim biciem serca czy promieniem słońca w dzień pełen ciemności ? Prawdziwie kochamy tylko raz i ta jedna jedyna miłość w naszym życiu jest jak najaśniejsza gwiazda, która szybko się wypala. A może sprzeciwić się surowym prawom natury i wskrzesić dawny blask nieistniejącej już miłości, która zatraciła się w błędnym kole przeznaczenia ? Takież cierpienie zdaje się rosnąć w człowieku kiedy jego jedyna, prawdziwa i, jak zawsze myślał, niewinna miłość z sensu istnienia staje się powodem śmierci. I nawet blada tarcza Księżyca nocą z rozpaczy kryje swoje oblicze w kłębiastych chmurach. Nawet sam władca nocy, król ciemności i pan nocnej poświaty nie może znieść widoku ludzkiego cierpienia. Cały mój świat jest zamknięty w Twoim jednym oddechu. To nie szaleństwo, to nie dzika namiętność, to nie romans czy fatalne zauroczenie. To co czuję można śmiało nazwać miłością. Bo tylko ona ma taką moc by zmienić drugiego człowieka, tylko ona jest w stanie podnieść nas na duchu lub brutalnie rzucić na dno. I żeby opisać Twoje doskonałe piękno, w taki sposób by było ono Ciebie godne, musiałbym znaleźć całkiem nowe słowa, które by temu podołały. Pytają mnie dlaczego wciąż kocham ? A ja im odpowiadam: Człowiek nie zna dnia, ani godziny, kiedy jego miłość zapuka do drzwi i powie 'hey, wiesz, że Twoje serce w kimś się zakochało?' Wystarczy otworzyć drzwi w odpowiednim momencie by świadomie oddać swoje serce zupełnie obcej osobie, która potem staje się dla Ciebie najbardziej wyjątkową odmianą tlenu. Dla, której poruszysz Słońce i wstrzymasz Ziemię. I nadszedł czas kiedy moja egzystencjonalna czkawka zaczęła mnie męczyć a umysł płata figla. Pomruki wyrzutów sumienia są tak głośne, że nawet zagłuszają bicie mojego serca i szelest wtłaczanego powietrza w płuca. Pocałunki, dotyki i spojrzenia, których miałam nadmiar ostatnimi czasy stały się moją prawdziwą zmorą. To nie jej usta mnie całowały, nie jej dłonie sunęły po moich plecach, to nie jej oddech obejmował mój kark, nie jej oczy starały się dostrzec w moich odrobiny czułości, której rzecz jasna już nikt tam nie znajdzie. Nie, ta delikatność nie wypaliła się jak świeca, nie zgasła jak…